środa, 6 grudnia 2017

Jak efektywnie planować czas dziecka z podziałem na fazy rozwoju i jego potrzeby?

Witajcie. Kolejne pytanie, na które dzisiaj odpowiadamy, brzmi następująco:

1.   "Jak efektywnie planować czas dziecka z podziałem na fazy rozwoju i jego potrzeby.
     Wiem, ze to zależy od dziecka. Ale czy istnieje dokument który zmapowałby to ?
ILE i kiedy i jaki jest optymalnie dla poszczególnego wieku dziecka :
- wprowadzać zajęcia dodatkowe , np. basen po 17 stej w tygodniu ,
- nauka dodatkowego języka
- przestrzeń do rozwoju społecznego ( kontakty z rówieśnikami)
- zajęcia i zadania wynikające z dwujęzyczności , dwukulturowości
- czas na odrabianie zajęć wynikających z obowiązku szkolnego
- przestrzeń więzi rodzinnej
- rozwój osobisty"

Aleksandra Mikulska:

Trudno byłoby zmapować potrzeby dziecka, czas poszczególnych aktywności i obszary rozwijania poszczególnych kompetencji, zaspokajania potrzeb. Rozwój dziecka powinien być zrównoważony i spójny – przy czym nie oznacza to jakichś konkretnych proporcji, gdyż te zależą od indywidualnych potrzeb każdego człowieka na danym etapie jego rozwoju.

Poszczególne aktywności mogą łączyć wiele obszarów rozwoju i zaspokajać rozmaite potrzeby dziecka. Wprowadzanie ram byłoby sztuczne. Np. ucząc się języka w grupie rówieśników w formie zabawy  dziecko na równi kształci kompetencje językowe, społeczne, ma szansę poznać swoje mocne strony, ćwiczyć wytrwałość, czy radzenie sobie z wyzwaniami.

Kiedy pójdzie na basen z mamą, tatą czy starszym rodzeństwem będzie uczyło się pływać, zacieśni więzy rodzinne i rozwinie się społecznie. Odrabianie lekcji, wspólny spacer, wycieczka do muzeum, czy przyrządzanie posiłku  to również zacieśnianie więzi rodzinnych  i rozwijanie wielu różnych kompetencji.

Bardzo istotne dla harmonijnego rozwoju dziecka jest zapewnienie mu przestrzeni na swobodną zabawę, czy po prostu nudę, która jest nieoceniona jeśli chodzi o rozwój osobisty małego człowieka.
Coraz częściej spotykam się z dziećmi przemęczonymi nadmiarem zajęć dodatkowych, przeciążonymi nauką, z objawami wypalenia. Zamiast szczegółowo planować czas i zajęcia dziecka warto  towarzyszyć mu więc z uwagą i wrażliwością, słuchać go i jak najwcześniej włączać w procesy decyzyjne.

Ewa Borgosz:

Kochany Tato, Kochana Mamo.

Dziękuję, że tak bardzo troszczycie się o moją przyszłość i chcielibyście mnie do niej przygotować.

Opowiem Wam, czego potrzebuję.

Kiedy byłam całkiem malutka (0-1,5 roku) najbardziej była mi potrzebna bliskość fizyczna i ciepło waszych oczu, wasza uwaga i obecność. Już wtedy, chociaż tego nie rozumiałam, czułam się niespokojna i podenerwowana, kiedy sprzeczaliście się i mówiliście ostrym tonem. Na szczęście te ostatnie w naszym domu nie zdarzały się prawie wcale. Szkoda, że nie zawsze chcieliście mnie przytulić, gdy płakałam. Mówiliście, że nie wiecie o co mi chodzi, a to przecież było takie proste. W tamtym okresie życia uczyłam się zaufania i poczucia bezpieczeństwa poprzez interakcje z Wami. 

Potem, gdy miałam 1,5-3 lata zaczęłam bawić się i przypadkowo eksplorować otoczenie,  manipulować przedmiotami a czasem ludźmi. W tym okresie uczyłam się niezależności, poczucia własnej kompetencji, ufności wobec siebie i poczucia sprawstwa.  Dziękuję wam za to, że mieliście dla mnie czas i słuchaliście moich opowieści i fantazji. Bardzo ważne było to, że zawsze dotrzymywaliście słowa i byliście dla mnie przykładem. Wspominam nasze zabawy na dywanie, spacery, kiedy mogłam przyglądać się kwiatkom, roślinom, pajączkom i ślimakom. Jestem wam wdzięczna za to, że mnie nie karaliście, tylko tłumaczyliście, dlaczego nie powinnam czegoś robić. Pozwalaliście mi wchodzić na drabinki i wspinać się na krzesła, a ja uczyłam się oceniać ryzyko. Cieszę się, że mnie nie krytykowaliście ani nie mówiliście, że sobie nie dam rady nawet, gdy moje próby zrobienia czegoś były skazane na niepowodzenie. A z drugiej strony nie stawialiście przede mną oczekiwań przekraczających moje możliwości. Nawet z nocnika mogłam korzystać dopiero wtedy, gdy do tego dorosłam. Dzięki temu nie jestem teraz wstydliwą i wątpiącą w siebie dziewczynką. Jestem za to chętna do wysiłku i wytrwale radzę sobie z nowymi zadaniami. Mam też poczucie, że mogę kontrolować zdarzenia wokół mnie.  Dzięki temu, że spokojnie czekaliście, aż zawiążę sobie buciki albo pozapinam bluzeczkę i ubiorę się – jestem teraz samodzielna. Cieszę się, że chodziliście ze mną na basen – tato, mamo, dzięki wam nie boję się wody.

Kiedy skończyłam 3 latka uczyłam się przez doświadczenie zbierane w relacjach z innymi ludźmi. Bardzo trudno mi było, gdy pani w przedszkolu nie była miła. Na przykład wtedy, gdy chciałam bawić się klockami, a ona kazała mi słuchać bajki albo rysować szlaczki. Albo kiedy moje rysunki były jej zdaniem „nieprawidłowe”. Najważniejszy było dla mnie w tym okresie życia (3-6 lat) poczucie wolności, wiara w siebie i poczucie własnej wartości. Świat wydawał mi się bardzo ciekawy, zachwycałam się wszystkim i chciałam samodzielnie decydować o tym, czym się zajmę. Czasami, gdy udało mi się zrobić coś bardzo trudnego – czułam takie szczęście! Nawet, gdy nikt mnie nie chwalił za to.  Od was wcale nie potrzebowałam zbyt wiele (w moim odczuciu): cierpliwości, doceniania moich wysiłków, zainteresowania tym, co robiłam, spokoju i tworzenia przestrzeni do zabawy i poznawania. Uwielbiałam robić różne rzeczy z wami – gotować, naprawiać rower, chodzić na wycieczki, jeździć na rowerze, skręcać meble. Przez całe dzieciństwo bardzo lubiłam, gdy mi czytaliście lub gdy wspólnie graliśmy w gry. A zajęcia z pływania z panem Markiem, kiedy siedzieliście na zmianę na ławeczce i podziwialiście moje wyczyny! Czułam się bezpiecznie, a jednocześnie mogłam pokazać jaka jestem dzielna. Całkiem fajne były też zajęcia z angielskiego w klubie dziecięcym. Pewnie dlatego, że pani Małgosia bawiła się z nami. A dzięki temu, że oglądałam kreskówki tylko po angielsku, zaczęłam automatycznie rozumieć więcej.

Teraz pójdę do szkoły. Trochę się boję. Nie jestem gotowa do siedzenia w ławce tyle godzin. Potrzebuję ruchu i zabawy, wolności i samodzielności. A w szkole tego nie będzie. Trudno. Mam tylko nadzieję, że nie będę musiała siedzieć w szkole do wieczora, na przykład w świetlicy. Mam nadzieję, że pomożecie mi. Proszę, rozmawiajcie ze mną jak najwięcej… ale tak, żebym mogła opowiedzieć wam wszystko – i dobre i złe. Nie denerwujcie się, jeśli mi się coś nie uda! Dzieci uczą się na błędach i nie muszą być doskonałe. Doceniajcie to, że się staram. Posłuchajcie uważnie, gdy będę opowiadać o swoich przeżyciach i zainteresowaniach. W ten sposób razem wybierzemy dla mnie odpowiednie zajęcia dodatkowe. Obserwujcie mnie, żeby poznać, jakie mam talenty. Ale jeśli zapiszecie mnie na jakieś zajęcia, a ja po jakiś czasie powiem, że już nie chcę w nich uczestniczyć, zapytajcie dlaczego. I pozwólcie mi z nich zrezygnować, jeśli was przekonam.

Jeśli chcecie, żebym miała poczucie własnej wartości i żebym rozwinęła poczucie kompetencji – zaufajcie mi i kochajcie mnie bezwarunkowo! Nie krytykujcie mnie i nie wymagajcie zbyt wiele. Pamiętajcie też o tym, że bardzo potrzebuję towarzystwa rówieśników. Bawiąc się z innymi dziećmi rozwijam swoje umiejętności społeczne. Dajcie mi też trochę czasu na nudę. Nie kupujcie każdej zabawki, o jaką poproszę. Może sama wymyślę sobie zabawę? Nie muszę mieć zorganizowanego czasu od rana do wieczora.  I proszę, czytajcie mi nadal. Możemy czytać na zmianę, jak już się nauczę literek.

Wasza kochająca córeczka



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz