wtorek, 7 czerwca 2016

Po co w szkole samorząd - co ma robić.

ODPOWIEDŹ 1: dr Łukasz Srokowski, socjolog edukacji (www.srokowski.pl)

Nie ma w dzisiejszej szkole innej instytucji, która miałaby potencjał równy samorządowi - a która byłaby tak bardzo ignorowana. Działalność w samorządzie, która mogłaby być genialnym poligonem do nauki zasad demokracji, odpowiedzialności i współpracy wykorzystywana jest zwykle w roli paprotki, ozdabiającej szkolne akademie.

Zacznijmy od najważniejszego faktu: samorząd szkolny to wszyscy uczniowie w danej szkole. Społeczność, która ma prawo sama się rządzić w określonym przez dyrekcję zakresie. Tymczasem, najczęściej jako samorząd rozumiana jest niewielka grupka uczniów (zwykle trójka), która stanowi zarząd samorządu. Takie podejście niestety odbija jak w zwierciadle nasze podejście do demokracji w ogóle - jako odpowiedzialnych za stan państwa traktujemy wyłącznie wybranych przedstawicieli, a nie nas wszystkich, jako społeczeństwo. 

W realiach szkoły, dobrze prowadzony samorząd może być niezwykle cenną szansą edukacyjną - ucząc się wspólnie podejmować decyzje, uczniowie zdobywają kompetencje, które będą dla nich kluczowe w dorosłym życiu.

Dla przykładu, dyrekcja szkoły może oddać uczniom decyzyjność w jakiejś konkretnej sprawie i wesprzeć samorząd w moderowaniu dyskusji. Sprawa ta może być dość prosta: np. oddanie uczniom do dyspozycji jednej ściany szkoły, którą dzieci mogą pomalować jakkolwiek zechcą. Kluczowe jest, aby oddawszy decyzję, dyrekcja i nauczyciele uszanowali wybór uczniów - nawet jeżeli grafitti na ścianie nie będzie im się podobać. Można zresztą wbudować tutaj zawory bezpieczeństwa, ustalając np. z uczniami, że mogą zrobić ze ścianą co zechcą, ale nie może być to wulgarne i musi być zgodne z prawem. 

Aby uczniowie potrafili sobie jednak poradzić z takim wyzwaniem, trzeba będzie dostarczyć im niezbędnych kompetencji: nauczyć ich prowadzenia spotkań, pokazać, jakie są reguły działania demokracji, pokazać, jak powinno się podejmować decyzje w sprawach wywołujących kontrowersje, itd. Dlatego niezwykle istotna jest rola opiekuna samorządu, który będzie jednocześnie ich wsparciem i mentorem w zakresie tych konkretnych umiejętności. Opiekun może np. zorganizować najpierw warsztaty z pracy zespołowej i podejmowania decyzji, może też po prostu być i wspierać samorząd swoimi radami.

Dojrzały zarząd samorządu, umiejący znaleźć kompromis pomiędzy potrzebami uczniów a oczekiwaniami szkoły może być fantastycznym wsparciem dyrekcji - na przykład w rozwiązywaniu trudnych tematów, takich jak używanie telefonów komórkowych w szkole, w organizacji szkolnych imprez czy też w prowadzeniu szkolnej gazety albo radiowęzła. Dyrekcja może wreszcie traktować samorząd jako realnego partnera do rozmowy o potrzebach uczniów, o tym, co im się w szkole podoba, a co należałoby zmienić.

Jest jednak niezwykle ważne, aby w żadnej z tych ról, dyrekcja szkoły nie próbowała kierownictwa samorządu zwasalizować i podporządkować sobie. Zarząd samorządu wypełniający polecenia dyrekcji przestanie pełnić swoją podstawową rolę - reprezentacji uczniów. Zostanie wtedy wyłącznie rola paprotki, ładnie ubranych uczniów, deklamujących przygotowane im wcześniej przemowy podczas gali i apeli zorganizowanych przez dyrekcję. A chyba nie taki wzorzec chcemy przekazywać dzieciom.

ODPOWIEDŹ 2: Dominika Hofman-Kozłowska, założyciel i koordynator Uniwersytetu Śląskiego Maturzystów, trener i tutor.

Czy uczniowie mają szansę aktywnie wpływać na organizację szkoły i  współtworzyć zasady, które w niej obowiązują? Czy mogą aktywnie wpływać na swoje cele edukacyjne i metody jakimi chcą je osiągnąć?

Jak mówi ustawa o systemie oświaty: Samorząd jest jedynym reprezentantem ogółu uczniów.
W praktyce, w szkołach tradycyjnych, tylko nieliczni uczniowie są zaangażowani w pracę instytucji samorządowych. Są to zazwyczaj „trójki klasowe” i przedstawiciele samorządu szkolnego. Dodatkowo zakres ich działań jest mocno ograniczony.

Przeciwieństwem są instytucje samorządowe działające w szkołach demokratycznych. W Summerhill, w trakcie Zebrania Ogólnego podejmowane są prawie wszystkie decyzje dotyczące organizacji życia szkolnego[1]. Głos każdego, zarówno nauczyciela, jak i ucznia jest tak samo ważny, mimo że uczniowie mają przewagę liczebną. Życie uczniów koncentruje się głównie wokół aktywności samorządowej, związanej z zarządzaniem wspólnotą. Wyznaczanie celów edukacyjnych obejmujących określone obszary wiedzy jest w Summerhill marginalizowane. Udział w lekcjach jest obowiązkowy tylko dla nauczycieli, ale nie dla uczniów. Uczniowie nie są egzaminowani, nie dostają ocen i nie muszą uczyć się tak długo, jak długo nie odkryją w sobie takiej potrzeby.

Czy musimy wybierać między modelem tradycyjnym a demokratycznym?

W modelu tak zwanej szkoły integralnej[2] ważna jest nie tyle instytucja samorządowa, co idea samozarządzania, która przenika cały system. Przykładem szkoły, w której idea ta jest wdrażana jest Evangelische Schule Berlin-Zentrum (ESBZ) w Niemczech, dla uczniów w wieku od 12 do 19 lat, prowadzona przez Margaret Rasfeld[3].

Przedmioty szkolne są w niej podzielone na moduły wynikające z podstawy programowej. Każdemu modułowi odpowiadają karty w zakresie teorii, ćwiczeń i testów. Dzięki nim uczniowie sami zarządzają tempem swojej pracy. Moduły zawierają też elementy dodatkowe – dla chętnych. Uczniowie uczą się samodzielnie lub w małych grupach. Gdy mają pytania, najpierw zadają je innym uczniom a dopiero później nauczycielom.

Uczniowie biorą też udział w zajęciach realizowanych metodą projektu. Pracują nad indywidualnymi lub grupowymi projektami edukacyjnymi, mającymi realne przełożenie na wspólnotę szkolną lub pozaszkolną, zdobywając przy tym wiedzę wymaganą zarówno w podstawie programowej jak dodatkową związaną z ich zainteresowaniami.

W klasach 7 i 8 uczniowie spędzają dwie godziny poza szkołą na zajęciach zwanych „Odpowiedzialność”. Znajdują dla siebie działanie, dzięki któremu mogą zrobić coś dla otoczenia, realizując przy tym swoje cele edukacyjne.

W klasach 8, 9 i 10 uczniowie biorą udział w zajęciach zwanych „Wyzwanie”, w trakcie których realizują projekty rozwijające ich unikatowy potencjał. W ciągu roku przygotowują się do trzytygodniowego wyzwania i wyjścia poza swoją strefę bezpieczeństwa.

Na koniec zajęć w danym tygodniu uczniowie spotykają się z tutorem i omawiają, czego się nauczyli, co sprawiło im satysfakcję, a co okazało się zbyt trudne. Wszystkie osiągnięcia zapisują w swoim dzienniczku.

Co tydzień cała klasa (młodzież z 3 roczników), licząca około 25 osób, spotyka się w celu rozwiązania konfliktów i ustalania zasad działania wspólnoty. Do dwóch, wybranych osób z klasy kierowane są problemy i opinie. Przedstawiają je oni na forum i przy wsparciu pedagoga, odpowiedniego nauczyciela lub dwóch wychowawców, próbują je rozwiązać.

Rodzice i nauczyciele również funkcjonują w systemie samozarządzania. Mają swój zakres zadań do zrealizowania na rzecz organizacji i rozwoju własnego.

Dlaczego tak ważne jest wdrażanie idei samozarządzania w szkole? Ponieważ z jednej strony uczniowie zyskują większą wolność działania, dzięki której mogą wpływać na funkcjonowanie szkoły i najbliższego otoczenia, ucząc się przy tym odpowiedzialności za swoje działania. Z drugiej strony uczniowie dysponują większą wolnością w określaniu swoich celów edukacyjnych, ucząc się przy tym odpowiedzialności za kierunek własnego rozwoju. Koncepcja edukacja integralna zakłada, że przestrzeń dla rozwoju jednostki i wspólnoty jest równie ważna. Dbałość o jedno nie może się obyć bez dbałości o drugie.



[1]   Poza: przyjmowaniem i zwalnianiem pracowników, organizacją zaopatrzenia, kontrolowaniem systemu pożarniczego, zakupem mebli czy doborem podręczników – obszary te zarezerwowane są dla dyrekcji i nauczycieli. R. Brzezińska, A. Brzeziński, Idee..., s. 36.
[2]   Ten etap rozwoju organizacji odpowiada „Integralnemu” Gebsera; „Zintegrowanemu” Lovingera; „Intepersonalnemu” Kegana, „Żółtemu” ze Spiralnej Dynamiki; „Samorealizacji” Maslowa. Często jest nazywany integralnym. F. Laloux, Pracować inaczej, Warszawa 2015, s. 59.
[3]   Por. F. Laloux. Pracować..., s. 116-122., M. Rasfeld, S. Breidenbach, Budząca się szkoła, Słupsk 2015.

ODPOWIEDŹ 3: Anna Matyja-Bielska, nauczycielka filozofii, zajęć komputerowych i kreatywnych, Dębinka

Samorząd Uczniowski istnieje w każdej szkole. Zakładając, że jego działania rzeczywiście wychodzą od uczniów, a nie od nauczycieli czy opiekuna samorządu sądzę, może mieć on bardzo pozytywny wpływ na całą społeczność szkoły.

Pamiętajmy, że Samorząd Uczniowski tworzą wszyscy uczniowie, a wybrana trójka to władza samorządu, która reprezentuje swoją społeczność przed dyrekcją i nauczycielami, która zachęca innych uczniów do aktywnego działania w życiu szkoły, do zgłaszania własnych pomysłów i realizowania projektów.

Co taki samorząd ma robić? Przede wszystkim musi mieć świadomość, że ma realny wpływ na to, co się dzieje w szkole. Świadomość ta dotyczyć musi wszystkich obszarów działań. Uczniowie mają zatem prawo do przeprowadzenia demokratycznych wyborów i zdecydowania, kto będzie ich przedstawicielem. Mogą oni organizować różnego rodzaju imprezy, spotkania i inne działania, których celem jest integracja, rozwijanie własnych zainteresowań lub działalność na rzecz innych. Dzięki temu rozwijają oni różne umiejętności w praktyce, bo przecież pomysł trzeba zaplanować, wynegocjować z dyrekcją lub nauczycielami, zrealizować i podsumować. Oczywiście działania samorządu nie sprowadzają się tylko do tego typu przyjemności. Równie ważne jest, aby dbali o przestrzeganie praw uczniów, by nie bali się i mogli wyrażać własne zdanie przed dyrekcją i gronem pedagogicznym, by potrafili mówić otwarcie, nie tylko o tym, co dobre, ale również o problemach i konfliktach.

2 komentarze:

  1. Ja też uważam, że jeśli samorząd jest niezależny od nauczycieli to może zrobić sporo dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko zależy od członków samorządu oraz władz uczelni. Kilka razy się spotkałam z sytuacją, w której uczniowie nie mogli wyrażać swoich opinii i wdrażać ciekawych pomysłów.

    OdpowiedzUsuń