wtorek, 10 maja 2016

Jaka powinna być rola komputerów i Internetu w szkole podstawowej?

ODPOWIEDŹ 1: Anna Matyja-Bielska, nauczycielka filozofii, zajęć komputerowych i kreatywnych, Dębinka

W dzisiejszym świecie komputer i Internet stanowią nieodłączną część naszego życia i to już od najmłodszych lat. W edukacji wczesnoszkolnej prowadzę zajęcia komputerowe, dzięki czemu mogę obserwować jak na przestrzeni ostatnich kilku lat zmieniły się umiejętności posługiwania się komputerem i wiedza na temat urządzeń mobilnych wśród dzieci. Jakiś czas temu do szkoły przychodzili uczniowie, którzy nie potrafili sami uruchomić komputera, nie radzili sobie z myszką, obsługiwali tylko proste gry internetowe. Wynikało to oczywiście z faktu, iż dostęp do komputera rodziców mieli rzadki i ograniczony. Dzisiaj natomiast pierwszoklasiści nie potrafią obsługiwać myszki, ponieważ działają na ekranach dotykowych. Natomiast uruchamianie urządzeń, poruszanie się po aplikacjach – nie jest dla nich żadnym problemem. W końcu już od kołyski maluchy bawią się telefonem taty, czy tabletem mamy. Cóż więc zrobić, aby korzystanie z dobrodziejstw cywilizacji przyniosło dzieciakom pożytek? 

Moim zdaniem najważniejsze jest wyposażenie każdego ucznia w umiejętność bezpiecznego i właściwego korzystania z zasobów technologii informacyjnej oraz w umiejętność zrozumienia nowych możliwości jakie daje ta technologia. 

Sieć internetowa to gąszcz informacji, często nieprzydatnych lub niebezpiecznych. Uczmy więc już od najmłodszych lat jak szukać, czego szukać i jak dokonywać selekcji. Pokażmy młodym ludziom, że dzisiaj nie musimy wszystkiego uczyć się na pamięć, ale musimy wiedzieć gdzie potrzebne informacje znaleźć. Pokażmy im, że poruszanie się po Internecie może być bezpieczne, jeśli przestrzegamy podstawowych zasad. Rozbudźmy w nich pasję poszukiwań rzeczy wartościowych, rozwijających, które nie są tylko masową papką lub „zabijaczem czasu”. 

Ważne jest również, aby rolę Internetu i komputerów nie ograniczać tylko do zajęć IT – jest to niedoceniane bardzo często narzędzie, które można wykorzystać na każdej lekcji. Nie bójmy się go!

ODPOWIEDŹ 2: dr Łukasz Srokowski, socjolog edukacji

Technologia w szkole to bardzo wielowątkowy temat. Budzi mnóstwo emocji, bo z jednej strony przecież szkoła nie może być wyizolowaną wyspą w cyfrowym świecie, a z drugiej widok dzieci, zgarbionych piątą godzinę nad tabletem, budzi przerażenie rodziców.

Myślę, że powinniśmy spojrzeć na technologię w szkole (w tym podstawowej) nieco z szerszej perspektywy. Rolą szkoły jest przygotować dzieci do dorosłego życia. Technologie cyfrowe są częścią tego życia. Nie są jedynym jego elementem, ale są kawałkiem ważnym i coraz trudniejszym do ominięcia. I zadaniem szkoły jest nauczyć dzieci mądrego z nich korzystania.

Porównajmy sobie komputery do samochodów. Można długo wyliczać wady samochodów - są hałaśliwe, smrodzą, miewają wypadki (i to śmiertelne!) a dzieci przypięte w fotelikach samochodowych zamiast biegać, siedzą nieruchomo i się nudzą. Czy to powód, aby nie wozić dzieci samochodami? No nie. Bo jednak jest szybciej i wygodniej, można dojechać w różne fajne, a odległe miejsca.

Analogicznie, można unikać komputerów i tabletów, eliminować je z życia dzieci - i mieć nadzieję, że same ich nie odkryją aż do osiemnastki. Ale znacznie lepiej nauczyć korzystać z nich mądrze i odpowiedzialnie. Po stronie rodziców, oznacza to tłumaczenie, a przede wszystkim dawanie dobrego przykładu: korzystania po to, by coś zrobić, a nie wsiąkania przy dzieciach na dwie godziny w Facebooka. Tak samo, jak rodzice jeżdżący spokojnie i kulturalnie nauczą dzieci, że taki jest właśnie wzór właściwego postępowania, tak rodzice mądrze korzystający z technologii będą stanowić wzór dla dzieci.

Ale rodzice sami sobie z całością zagadnienia nie poradzą. Tak, jak jednak naukę prowadzenia samochodu większość z nas przechodzi u zawodowców, mających do tego uprawnienia, tak samo naukę mądrego korzystania z Internetu i komputera powinny dzieci choć częściowo przechodzić u zawodowców od edukacji - czyli u nauczycieli. I to właśnie w szkole podstawowej.

Ostatnio prowadziłem w ramach projektu Cyfrowobezpieczni.pl zajęcia w podstawówce na temat ergonomii korzystania z tabletów i komputerów. W ramach zajęć prosiliśmy dzieci, aby usiadły lub położyły się w takiej postawie, w jakiej na co dzień korzystają z tableta lub komputera. A następnie rysowaliśmy dla każdego ucznia, jaki kształt w tej sytuacji przyjmuje jego kręgosłup. Dzieciaki były mocno zszokowane odkryciem, że ich postawa i kształt ich kręgosłupa są powiązane ;-) Jednocześnie mówiły, że rodzice zabraniają im korzystać z gadżetów zbyt długo, ale nie tłumaczą dlaczego. Był to dla mnie kolejny dowód na to, że jednak szkoła musi wesprzeć rodziców w pokazywaniu różnych aspektów korzystania z technologii - a to przecież tylko mały kawałek olbrzymiej wiedzy, związanej z mądrym poruszaniem się po sieci.

Jednocześnie, technologia daje niesamowite możliwości edukacyjne. Jakiś czas temu widziałem, jak mój przyjaciel, Krzysiek Grynienko przeprowadził dla grupy dziewięciolatków świetną grę kooperacyjną, właśnie na tabletach. Dzieci wcieliły się w role osadników na bezludnej wyspie, budujących budynki, wycinających drzewa i robiących inne operacje. Każdy miał swojego tableta i na nim rozgrywał swoją strategię, ale wszystkie tablety były spięte w jedną grę. Każde działanie pojedynczego dziecka miało wpływ na cały ekosystem wyspy. Kiedy wszyscy zaczęli naraz wycinać drzewa, wyspę zaczęły nawiedzać huragany i powodzie, niszcząc ich budynki. Dzieciaki szybko się zorientowały, że muszą współpracować i zachować pewien umiar w wycince, aby nie zniszczyć swojej wyspy. Takiego efektu nie dałoby się osiągnąć tradycyjnymi metodami - gra komputerowa pozwalała przekazywać dzieciom natychmiastową informację zwrotną o efektach ich działań. Próba zrobienia tego w wersji planszowej i liczenia ręcznie skutków podejmowanych działań zabiłaby całą dynamikę i zabawę z gry. 

Z jednej strony musimy więc uczyć dzieci odpowiedzialnego i mądrego korzystania z technologii, a z drugiej nie ma sensu ignorować potencjału narzędzi cyfrowych dla edukacji. Z obydwu stron są to powody, dla których komputery i Internet powinny być częścią życia w szkole, od samego początku. Ale odpowiednio skonfigurowane, zabezpieczone i przygotowane do tego, by wspierać dzieci w rozwoju, a nie stanowić dla nich obiekt dystrakcji.

Tym bardziej, że nie stać nas już bowiem dłużej na ignorowanie faktu, że rośnie nam całe pokolenie, które dostało do ręki potężne i czasami  wspaniałe, a czasami niebezpieczne narzędzia, zupełnie bez instrukcji obsługi i wsparcia.

ODPOWIEDŹ 3: Dominika Hofman-Kozłowska, założyciel i koordynator Uniwersytetu Śląskiego Maturzystów, trener i tutor.


Podczas jednego ze spotkań w szkole poprosiłam nauczycieli, aby za pomocą różnych skojarzeń opowiedzieli, jak wyobrażają sobie internet. Dwa z nich wybrzmiały najgłośniej i na chwilę zagłuszyły pozostałe:
-      Sieć wyobrażam sobie jako planetę pełną kabli i drutów – powiedziała jedna z Pań.
-      A ja jako plac zabaw pełen robotów! – dodała druga.

Nie byłam już zdziwiona, że w tej szkole komputery były zamknięte w klasie informatycznej, i że w regulaminie był wprowadzony zakaz używania smartfonów, tabletów i laptopów na lekcjach.

Skojarzenia te doprowadziły nauczycieli do dalszych, ważnych pytań: dlaczego mamy pozwalać na częstsze wykorzystanie komputerów w szkole, skoro dzieci coraz gorzej piszą, zbyt często grają w gry, czerpią informacje z portali na których są błędy i ryzykują utratę prywatności? Odpowiedź brzmi: aby uczniowie, którzy i tak buszują w sieci (9 na 10 robi to codziennie) nauczyli się pod naszym przewodnictwem, jak robić to lepiej; jak bezpiecznie i kompetentnie korzystać z powszechnie używanego narzędzia jakim jest komputer oraz ważnego dziś medium, jakim jest internet. Już od szkoły podstawowej warto poruszać tematy dotyczące potencjalnych zagrożeń w sieci, tego jak tworzyć bezpieczne loginy i tzw. silne hasła, jak dbać o prywatność, czym są mikropłatności w grach, jak weryfikować informacje itd.

Ale bez obaw – nie wszyscy nauczyciele w tej szkole cierpieli na internetofobię. Podczas wspomnianej rozmowy padły też pozytywne skojarzenia:
-      Internet jest jak wielkie pudło pełne skarbów.
-      Jak kraj, którego nigdy się nie zwiedzi!

Skojarzenia te wygenerowały kolejne pytania: jak wykorzystywać potencjał internetu w szkole? Jakie cele edukacyjne możemy zrealizować przy pomocy narzędzi i materiałów cyfrowych?

Urządzenia z dostępem do internetu mogą ułatwić i uatrakcyjnić zdobywanie, przetwarzanie oraz zapamiętywanie wiedzy merytorycznej. Przykładów i inspiracji jest wiele: od szukania zdjęć, czytania informacji, oglądania filmów edukacyjnych i wirtualnych wycieczek, przez pracę grupową w sieci, wspólne tworzenie blogów, map myśli, plakatów cyfrowych aż po sprawdzanie i utrwalanie wiedzy za pomocą quizów on-line czy gier. Nowe technologie umożliwiają także organizację zajęć IT dotyczących kodowania czy nauki programów. Dzięki wykorzystaniu sieci w szkole, uczniowie mogą rozwijać zarówno wiedzę, jak i szereg umiejętności: kreatywność, analityczne i krytyczne myślenie, pracę w grupie, szybkie podejmowanie decyzji itd. 

Aby uczniowie mieli jednak szansę nauczyć się jak bezpiecznie korzystać z internetu, a z drugiej strony mogli wykorzystywać jego potencjał w celu rozwoju własnego, potrzebują doświadczać, popełniać błędy, odkrywać, tworzyć i rozmawiać o tym. Tylko praktyka uczni z nich mistrzów. Praktyka ta będzie możliwa gdy komputery będą narzędziem, na które jest w szkole przyzwolenie i które aktywnie wykorzystuje się w trakcie różnych zajęć.

To jednak do czego dokładnie technologie i internet będą wykorzystywane, zależy od tego ku jakim ideałom i wartościom zmierzamy w szkole, jakie cele edukacyjne i wychowawcze wspólnoty uczniów, nauczycieli i rodziców chcemy osiągnąć. Technologie i internet są tylko po to, aby pomóc nam w ich realizacji. 

ODPOWIEDŹ 4: Marcin Grudzień, trener edukacji medialnej i bezpiecznego Internetu, uczestnik wielu projektów edukacyjnych.


Chciałoby się powiedzieć – nie lękajmy się i otwórzmy na oścież drzwi komputerom i Internetowi od pierwszego dnia edukacji wczesnoszkolnej. Czas wreszcie na wprowadzenie procesu alfabetyzacji cyfrowej najmłodszych uczniów Pielęgnujmy to doświadczenie przez wszystkie lata nauki. Jestem zwolennikiem full opcji, którą rozumiem np. jako danie możliwości uczniom korzystania z sieci wi fi na lekcjach i na przerwach, otwarte pracownie komputerowe także w czasie przerw itp.

Rolę komputerów i Internetu na tym poziomie nauczania widzę jako bardzo istotny element całego procesu. Dlatego niezbędna jest od samego początku edukacja w zakresie TIK-ania skorelowana z innymi przedmiotami. Jest oczywiście w takim myśleniu pewna pułapka, o której warto od razu wspomnieć. Komputer i Internet nigdy nie powinny być traktowane jako cel. Są tylko narzędziem, które mają służyć mądremu uczniowi w jego rozwoju. Może więc pierwszy rok edukacji (a może mniej) poświęcić na zbudowanie niezbędnej właściwej relacji ucznia z technologiami, bo na pewno spotkamy się z wyniesionym przez nich z domu przekonaniem, że komputer jest wyłącznie narzędziem rozrywki.

Budowanie niezbędniej prawidłowej relacji wymaga konsekwencji. Szkoła nie powinna być miejscem, w którym uczeń słyszy „możecie sobie pograć” albo „pobawcie się na komputerach”. Chodzi o to, aby uczeń, nawiązując do koncepcji Seymoura Paperta, matematyka MIT, autora „Burz mózgów”, programował komputer zamiast dawać się programować, nawiązywał kontakt z techniką i innymi dziedzinami wiedzy oraz miał w ten sposób poczucie, że posiada panowanie nad rzeczywistością, która go otacza. Realizacja tego wyzwania jest społecznie bardzo ważna.

Rolą komputera i Internetu jest bycie narzędziem pomocnym do wykonania indywidualnego zadania ważnego dla każdego ucznia. Ważny jest więc tekst, który ma napisać a nie edytor tekstu, ważny jest obrazek a nie program graficzny. Technologia powinna służyć do pokazania układu słonecznego, ale gdy przychodzi czas na lekcję o liściach zawsze lepiej wyjść z uczniami na zewnątrz. A ta decyzja należy do nauczycieli…

No właśnie. Istotna rola komputerów i Internetu to nowe wymagania dla nauczycieli. Powodzenie tego planu zależy od zaangażowania, kreatywności i pomysłowości nauczycielskiej, ale może przynieść dużo dobrych efektów. Uczniowie kończący szkołę podstawową, którzy rozumieją świat technologii, multimediów (jeden obrazek znaczy więcej niż 1000 słów) i mający świadomość, że komputer i Internet to ważne narzędzie nauczania to uczeń lepiej przygotowany do dalszej edukacji.

Gdy puszczam wodzę fantazji na temat free wifi i łatwego dostępu do komputerów dla każdego ucznia to pojawia się jeszcze wątek. Na początku edukacji, w procesie kształcenia zintegrowanego, gdzie bardzo istotną rolę odgrywa osobiste doświadczenie ucznia dobrze byłoby aby uczeń miał możliwość korzystania z własnego urządzenia (telefon, tablet). Daje to oczywiście ogromne możliwości, np. w zakresie tworzenia przez uczniów cyfrowych opowieści związanych z lekcjami i tym, co dzieje się w szkole w wymiarze społecznym. Zmusza również do myślenia o bezpieczeństwie – rozumianym w sposób bardzo szeroki – od tego, aby zachowania bezpieczeństwa tak, aby nie zniszczyć nikomu sprzętu aż po dbanie o to, aby korzystanie z treści internetowych odbywało się w sposób zgodny z zasadami bezpieczeństwa.

ODPOWIEDŹ 5: dr Tomasz Tokarz, coach, trener, mediator, wykładowca akademicki (www.tomasztokarz.eu)  

Od czasu do czasu w dyskursie publicznym pojawiają sie alarmistyczne głosy, podszyte grubo lękiem, ostrzegające przed cyfrową demencją, straszące atomizacją społeczną, do jakiej miała doprowadzić ekspansja multimediów. Obawy znajdują przełożenie na postulaty zakazania uczniom korzystania z sprzętu elektronicznego w szkole. W opowieściach o zagrożeniach przemieszane są fakty i mity, sensownym diagnozom towarzyszą niezwykłe uproszczenia, głębokim refleksjom - slogany i stereotypy.

Oczywiście można szukać niebezpieczeństw ale... Nie bawmy się w hipokrytów. Przecież my dorośli też korzystamy z urządzeń multimedialnych. Trudno mi wyobrazić sobie uczenie, zdobywanie informacji, promowanie wiedzy bez ich udziału. Dla mnie laptop czy smartfon to podstawowe narzędzia pracy. Facebook - główny instrument edukacyjnego oddziaływania. Gdyby ktoś mi zakazał korzystania z tych rzeczy czułbym się niezwykle zubożony. Uwielbiam kontakt bezpośredni, rozmowę, wymianę zdań na żywo - niemniej to media społecznościowe są dla mnie dziś wstępem do ich nawiązania. Dzięki facebookowi znalazłem wiele osób dziś mi bardzo bliskich. W jaki sposób social media kastrują komunikację? Owszem - nieco ją zmieniają, ale czy istotnie na gorsze? Często ożywiają kontakty. Wiele badań pokazuje przecież, że interakcje na Facebooku korelują pozytywnie z relacjami w świecie realnym.

Wracając do szkoły. Skoro małe urządzenie zapewnia nam dostęp do ogromnej wiedzy, niezliczonych danych, setek filmów edukacyjnych, dziesiątek opracowań, jeśli ułatwia kontakt z innymi ludźmi na całym świecie - to dlaczego z niego nie korzystać? Czemu nie dostosować go do potrzeb uczniów i celów szkoły? Czemu udawać, że ono nie istnieje? Czy zakaz spowoduje, że uczniowie automatycznie nawiążą mocne i trwałe relacje? Zaczną odnosić większe sukcesy? Lepiej przyswajać wiedzę? Niby w jaki sposób? Problemem nie jest przecież samo używanie tego rodzaju sprzętów - lecz to, w jaki sposób i do czego się je stosuje. Można robić nimi sweet focie czy grać w strzelanki a można eksplorować zasoby bibliotek lub tworzyć własne projekty naukowe. Dlaczego uczniowie nie mają robić blogów na lekcjach? Układać (za pomocą specjalnych programów) zagadek dla kolegów i koleżanek? Projektować gier edukacyjnych?

Moja ogólnie pozytywna opinia o ICT nie znaczy, że jestem entuzjastą wprowadzania multimediów za wszelką cenę. Czasem jest to robione kompletnie bez sensu, bez wizji, bez rzeczywistego rozpoznania potrzeb. Ot kupuje się propagandowo gadżety, tablice i komputery, które potem obrastają kurzem - bo brakuje pomysłów na ich wykorzystanie. Cyfryzacja nie jest wszakże wartością samą w sobie. Samo wyposażenie klasy w laptopy nie jest żadnym kluczem do sukcesu - jeśli uczeń nie potrafi ich sensownie używać. Rozdanie smartfonów ludziom o niskim kapitale społeczno-kulturowym nie spowoduje wzrostu ich świadomości. Powiedzmy sobie jasno - żaden sprzęt nie zastąpi dobrego nauczyciela, refleksyjnego, empatycznego, rozumiejącego uczniów, otwartego na nich głosy, stojącego po ich stronie, posiadającego szerokie horyzonty. Prawdziwy rozwój odbywa się przez interakcje. Jeśli nauczyciele i uczniowie lubią i szanują się nawzajem edukacja będzie przebiegać sprawnie. W takich okolicznościach komputery czy tablety staną się jedynie przydatnym dodatkiem do fascynującej przygody z wiedzą, technicznym wsparciem na drodze do poznania siebie i otaczającego świata.

    Rysunek stworzony dla Edukacja jest Fajna dzięki uprzejmości Joli Mazur (https://www.facebook.com/JolaMazurIllustration/ ). Bardzo dziękujemy. :-)

5 komentarzy:

  1. Świetny temat na wpis i bardzo wartościowe wypowiedzi poruszające różne obszary wykorzystywania nowych technologii w szkole. Pozwoliłam sobie udostępnić materiał na stronie facebookowej mojego bloga, ponieważ idealnie wpisuje się w miniprojekt "Tydzień z cyfryzacją".
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z poprzedniczką naprawdę wartościowy tekst.

    OdpowiedzUsuń
  3. Samanta - dzięki wielkie za udostępnienie. Cieszę się, że nie tylko my uważamy ten temat za ważny. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Według mnie to dobrze, że dzieci już od najmłodszych lat mogą w szkole przyswajać wiedzę związaną z komputerami. Co prawda znaczna część tych młodych osób, o ile nie większość, posiada komputery w swoich domach, ale równie ważne jest też to, by to właśnie szkoła wpajała dzieciom jak prawidłowo z nich korzystać, uczyć budowy komputera, czy prawidłowych zachowań w sieci. :)

    OdpowiedzUsuń