wtorek, 24 maja 2016

Jak powinni zachowywać się nauczyciele wobec dzieci?

ODPOWIEDŹ 1: dr Łukasz Srokowski, socjolog edukacji (www.srokowski.pl

Relacja między nauczycielem a uczniem jest najważniejszym elementem, wpływającym na chęć do nauki. Przedmiot, nauczany przez lubianego nauczyciela zawsze jest ciekawszy i łatwiej go zrozumieć. Po latach, treści przetwarzane na lekcjach zwykle znikają, ale wspomnienia dawnych nauczycieli są nadal żywe i budzą emocje. 

Znam wielu dorosłych, którzy opowiadając o swoich wyborach życiowych uzasadniali je osobami swoich nauczycieli w szkole. Nauczyciele mogą inspirować, podpowiadać - ale też bardziej prozaicznie, jeżeli zachęcą ucznia do swojego przedmiotu, ten wybierze go na maturze, a za tym pójdzie choćby kierunek studiów.

Dlatego nauczyciele muszą być niezwykle uważni na to, jak zachowują się w stosunku do swoich uczniów i jak budują z nimi relacje. Bo - choć zabrzmi to może nieco zimno - to właśnie ta relacja stanowi kluczowe narzędzie dydaktyczne, którym może dysponować nauczyciel. W trudnych sytuacjach, gdy uczeń jest zniechęcony, sfrustrowany, poczucie, że wspiera go ktoś, komu ufa i kto jest dla niego ważny, jest kluczowe dla pokonania trudności. 

Nauczyciel musi więc podchodzić do ucznia indywidualnie - co w klasach 30 i więcej osobowych jest bardzo trudne (i dlatego takie klasy prowadzą do szkolnych patologii). Powinien umieć nie tylko ciekawie opowiadać, ale też bardzo uważnie słuchać tego, co i w jaki sposób mówią dzieci. Zlekceważenie ucznia, wykazanie pogardy dla jego problemów ("nie marudź", "nie obchodzi mnie to", "nie przychodź do mnie ze swoimi problemami, tylko zacznij się uczyć") są gwarancją skasowania relacji i spowodowania, że uczeń albo zobojętnieje na lekcjach, albo stanie się otwarcie wrogi. 

Nauczyciel powinien stanowić też dla uczniów wzór tych zachowań, które sam chciałby widzieć. Jeżeli chce, by uczniowie odnosili się do siebie z szacunkiem, on też musi odnosić się do nich z szacunkiem. Nie oznacza to bynajmniej nadskakiwania im i ulegania - nauczyciel ma prawo wymagać i oczekiwać od swoich uczniów określonego poziomu zachowań i wiedzy. Relacja ucznia z nauczycielem nie może być na równym poziomie, bo ich role są strukturalnie inaczej uwarunkowane - ale też przewaga i dominacja nauczyciela nie może być zbyt duża, bo spowoduje automatyczne umniejszenie poczucia sprawstwa i zaangażowania ucznia.

Sporo tego, a to dopiero początek długiej listy. Najważniejsze jednak chyba pozostanie to, aby nauczyciel w relacjach z uczniami zachowywał się tak, jak chciałby, aby oni odnosili się też do siebie nawzajem. Jeżeli będzie dla nich modelem w zakresie tego, jak zachowuje się przyzwoity, mądry, dorosły człowiek, to uczniowie przy nim na takich właśnie ludzi będą wyrastać. A przy okazji, będą dużo chętniej uczyć się jego przedmiotu. :)


ODPOWIEDŹ 2: Aleksandra Mikulska, Dyrektor SP nr 8 we Wrocławiu, Ekspert CEO

Po pierwsze z sympatią. Dziecko, które czuje się po prostu lubiane przez nauczyciela, pracuje z nim chętnie, jest pewniejsze siebie, nie boi się pomylić, a co za tym idzie, chętnie podejmuje wyzwania. 

Po drugie z szacunkiem oznaczającym, że nauczyciel widzi w dziecku człowieka, który ma prawo do wyrażenia własnego zdania, do bycia wysłuchanym. Człowieka, którego emocje, samopoczucie, preferencje są ważne. Który ma prawo coś lubić, a czegoś nie lubić i ma również prawo o tym mówić. 

Po trzecie z uwagą. Niestety ciągle jeszcze bywam w szkole świadkiem sytuacji, kiedy nauczyciel nie chce słuchać wyjaśnień dziecka, dlaczego zrobiło to, czy tamto, dlaczego zachowało się tak, czy inaczej. „Nie interesuje mnie to”- ten zwrot powinien zniknąć ze słownika nauczyciela. Jeśli nauczyciela nie obchodzi to, co dzieje się z jego uczniem, co myśli, jak się czuje, nie powinien pracować w szkole. 

Dzieci przebywają w szkole pół dnia, jeśli nie dostrzeżemy, że mają zmartwienie, że czegoś boją, że dzieje się z nimi coś niepokojącego, możemy wyrządzić olbrzymią szkodę, często po prostu z braku uwagi. 

Po czwarte ze zrozumieniem. Zrozumienie jest możliwe, jeśli traktujemy ucznia z uwagą. Wtedy jesteśmy w stanie zrozumieć jego zachowania, potrzeby, emocje i zareagować adekwatnie. 

Po piąte z wiarą w jego możliwości i rozwój. Znany jest eksperyment, w którym do klasy wprowadzano przeciętnego ucznia, jednocześnie informując nauczyciela, że jest uczeń wybitnie uzdolniony z danego przedmiotu. Wiara nauczyciela w możliwości ucznia wywoływała cały szereg drobnych działań (np. zachęcanie do ponawiania prób, dawanie zadań będących wyzwaniem itd.), które w szybkim czasie powodowały znaczący wzrost osiągnieć ucznia. 

To, jak nauczyciel zachowuje się w stosunku do ucznia, kształtuje relacje w szkole. Zaś relacje są najważniejszym czynnikiem w uczeniu się i nauczaniu. Prawidłowe relacje sprawiają, że dzieci uczą się i rozwijają osiągając pełnię swoich możliwości, a nauczyciele odczuwają prawdziwą satysfakcję ze swojej pracy. 



ODPOWIEDŹ 3: Małgorzata Taraszkiewicz,  Grupa Edukacyjna 21


Nauczyciel w czasach BG (Before Google) pełnił rolę przekaziciela wiedzy o świecie, swoją wiedzą mógł fascynować uczniów jak obecnie media i Internet J . Obecnie taki transmisyjny model przekazywania wiedzy to jakby stanie przy rzece i sprzedawanie wody. Takie czasy, że teraz wiedza jest dostępna na wyciągnięcie ręki… Zmienia to radykalnie rolę nauczyciela ze „sprzedawcy wiedzy” na organizatora procesu wspierania rozwoju dziecka i procesu uczenia się. Nauczyciel powinien się zachowywać jak doradca rozwojowy i kreator/reżyser efektywnych sytuacji edukacyjnych. Jako doradca powinien mieć kompetencje diagnostyczne i pomóc uczniowi rozpoznać jego (ucznia) potencjał rozwojowy; jego strategie uczenia się (w tym motywatory, silne i słabsze strony itd., ew. problemy rozwojowe). Jako kreator powinien umieć budować /projektować zdarzenia edukacyjne, które dostarczą odpowiednich doświadczeń dla wzmacniania umiejętności i kompetencji, w tym kompetencji w zakresie uczenia się.



Przez ostatnie 5 lat miałam niesamowitą okazję przetestować takie podejście kreatywno-rozwojowe w grupie ponad 16 tysięcy uczniów i ich nauczycieli ze szkół podstawowych, gimnazjum i liceum. Nie była to rewolucja – nie zmieniliśmy szkoły, nie podmienialiśmy uczniów na lepszych … Po prostu wprowadziliśmy procesy w sposób logiczny – dzieci brały udział w 30 godzinnych warsztatach , które miały na celu (1) zintegrowanie grupy (wytworzenie odpowiedniego klimatu zaufania i poczucia bezpieczeństwa); (2) zrozumienie i poznanie samego siebie (elementy psychoedukacji i rozpoznania swoich preferowanych strategii działania), (3) dobre rozpoznanie na czym polega proces uczenia się (tu uczniowie poznawali techniki i metody uczenia się i myślenia). Było oczywiście także sporo zabawy, działań projektowych, gier, autoprezentacji itd. 

Nauczyciele mówili, że „wreszcie poznali dziecko/ucznia w całości” , a uczniowie ze zdziwieniem stwierdzali, że „nauczyciele są fajni i … uczenie się też jest fajne” i to jest chyba ta właściwa odpowiedz na postawione pytanie. Nie da się nikogo uczyć i wychowywać, jeśli się nie wie kogo się uczy i wychowuje. Anonimowość jest przykra dla każdego! Rozpoznanie stylu działania, potrzeb, strategii uczenia się uczniów to po prostu konieczność, aby nie działać (nie strzelać )na ślepo! Reasumując: nauczyciele powinni się zachowywać wobec uczniów tak jak sami by chcieli, aby się zachowywano wobec nich. Każdy chce być wysłuchany, traktowany z szacunkiem i zrozumiany, także jako indywidualność! 
W tym miejscu pozwolę sobie zapromować efekt tych kilku lat pracy – to projekt INDYWIDUALNI.PL (www.indywidualni.pl) który jest zaprojektowany jako narzędzie wspierania ucznia w procesie jego rozwoju. Efektem dodatkowym była wyraźna poprawa wyników uczenia się (średnia uzyskiwanych ocen oraz wyniki sprawdzianów i egzaminów gimnazjalnych). 

Ale okazało się, że dobry wynik to tez problem! Szósta klasa ze szkoły podstawowej w Mrzygłodzie (gmina Sanok) otrzymała ze sprawdzianu szóstoklasisty w 2015 r. średni wynik plasujący się w 9 najwyższym staninie, a w roku 2013 wyniki mieściły się w średnim 5 staninie. W zajęciach brała udział cała szkoła (IV-VI klasa). Pani dyrektor została wezwana do wyjaśnień tak wysokich wyników, z podejrzeniami o pomoc szóstoklasistom na sprawdzianie…

Ale jest jeszcze prostszy sposób - w miejscowości, gdzie mieszkam, rok temu, w dniu rozpoczęcia roku szkolnego, na drodze do szkoły uczniowie zobaczyli taki napis wykonany przez nauczycieli . Wszyscy poczuli się dużo lepiej J

ODPOWIEDŹ 4: dr Tomasz Tokarz, coach, trener, mediator, wykładowca akademicki (www.tomasztokarz.eu)  

Z opowieści o doświadczeniach edukacyjnych, jakimi dzielą się ze mną młodzi ludzie, wyłania się obraz szkoły jako miejsca dość zimnego i zbiurokratyzowanego, opartego na modelu dyrektywnym, z wyraźnym dystansem między podmiotami tworzącymi szkolną wspólnotę. Z tej perspektywy nauczyciele jawią się jako urzędnicy skupieni na swoich przedmiotach, postrzegający uczniów jako pojemniki do zapełniania wiedzą. 

Kiedy ostatnio w jednym z liceów zadałem uczniom pytanie: jak można lepiej wykorzystać przekaz szkolny dla indywidualnego rozwoju? Jak uczynić go bardziej sensownym? Co mogłoby pomóc im się lepiej uczyć? Co moze w tym kierunku zrobic kadra? odpowiedź była dość jednoznaczna: "wie pan co... właściwie wystarczyłoby gdyby szkoła zaczęła traktować nas jak ludzi"...

Młodym serio brakuje autentycznego kontaktu z nauczycielem. Nie chodzi o zbytnie spoufalanie się, o quasi-kumpelstwo (dorosły winien jednak pozostać autorytetem, rozumianym jako osoba z większą wiedzą i doświadczeniem - zapewnia to poczucie bezpieczeństwa). Chodzi, jak już wspomniałem, właśnie o poczucie bycia postrzeganym jak człowiek, niepowtarzalny byt, mający swoje pasje, ale i słabości, wzloty ale i chwile załamania. Młodzi tęsknią za zwykłymi/niezwykłymi rozmowami, w których obie strony pokazałyby fragment siebie. Potrzebują ogromnie mocno wsparcia (choć nie zawsze potrafią o nie poprosić) na drodze do dojrzałości, pełnej niepewności, obaw i nieuchronnych zagubień. 

Podstawą dobrej edukacji jest przecież kontakt z drugim człowiekiem, spotkanie dające możliwość porozmawiania, odkrycia go, poznania jego świata. Najistotniejszą cechą nauczyciela wydaje się po prostu otwartość na uczniów, umiejętność słuchania i usłyszenia ich historii. Powinien mieć także w sobie gotowość uczenia się od nich i wzbogacania przez interakcje, w jakie z nimi wchodzi. To buduje zaufanie, inspiruje, daje impuls do działania. Młodzi chcieliby być przekonani, że nauczycielowi naprawdę zależy na ich dobru bardziej niż na transportowaniu informacji. Najważniejszym darem, jaki nauczyciel może dać uczniom jest autentyczna sympatia i szacunek. 

Jeśli nauczyciel i uczniowie lubią i szanują się wzajemnie, są zainteresowani sobą, edukacja będzie przebiegać sprawnie, stanie się źródłem radości i spełnienia, fundamentem rzeczywistego rozwoju, lepszego rozumienia siebie i świata. Szkoła nie powinna być utożsamiana z pasem transmisyjnym, przenoszącym zasoby z punktu A (głowy nauczyciela) do punktu B (zeszytu ucznia), lecz z przestrzenią dialogu, dyskusji, wspólnego poszukiwania rozwiązań, dwustronnego oddziaływania. To miejsce wymiany przeżyć, informacji, opinii, refleksji, interpretacji. 

Oczywiście w tym procesie wymiany nauczyciel ma większą wiedzę i doświadczenie, ale posiadanie takiej przewagi nie czyni go nieomylnym dyktatorem procesu uczenia się. Jest przede wszystkim twórcą przestrzeni sprzyjającej rozwojowi. Uczniów i jego samego. Badania neurobiologiczne potwierdzają, że najskuteczniejszym rodzajem nagrody jest sympatia, uznanie i szacunek innych (pisze o tym m.in. prof. Joachim Bauer). Aby poprawnie funkcjonować człowiek musi mieć poczucie, że to czym się zajmuje jest zauważalne i ważne dla innych. 

Miarą naszego sukcesu jest zatem liczba osób, których życie stało się lepsze (radośniejsze, bardziej sensowne, harmonijne) dzięki temu, co robimy... I to powinno być istotą nauczycielskiego podejścia do uczniów.

Rysunek: Jola Mazur (https://www.facebook.com/JolaMazurIllustration/), specjalnie dla bloga Edukacja jest Fajna.

1 komentarz:

  1. Dobrze poznać różne punkty widzenia. Brakuje mi jednak jeszcze punktu widzenia dwóch - trzech uczniów i dwojga rodziców. Myślę, że obie te grupy mają swoją perspektywę i swoją opinię na temat "Jak powinni zachowywać się nauczyciele". Ważną opinię.

    OdpowiedzUsuń