wtorek, 17 maja 2016

Czy dzieci powinny siedzieć w trakcie lekcji w ławkach?

ODPOWIEDŹ 1: Małgorzata Taraszkiewicz

W codzienności szkolnej funkcjonuje wiele nawyków myślowo-działaniowych (paradygmatów), które wydają się absolutnie nie do zmiany, bo tak zawsze było… Jeden z nich polega na przekonaniu, że uczymy się, kiedy siedzimy nad książką czy zeszytem w bezruchu! A to wielkie nieporozumienie! Uczenie się nie przebiega tylko w głowie – w uczenie zaangażowane jest całe ciało! Pięć zmysłów, które importują informacje sensoryczne ze świata: wzrok, słuch, węch, smak i dotyk oraz trzy układy: przedsionkowy, dotykowy i pro-prioceptywny, które muszą ze sobą zgodnie współpracować. 

Uczenie to proces oparty na ruchu całego ciała!


Siedzenie w bezruchu lub niemal bezruchu podczas uczenia się powoduje tzw. ZASTÓJ (to stan, który werbalizujemy: nie mam siły, jestem cały odrętwiały, ospały, nic mi nie przychodzi do głowy …). Zastój polega na obniżeniu parametrów aktywności, co widać nie tylko w klasie, ale także w czasie konferencji z udziałem nauczycieli! 

Na krew działa siła grawitacji ziemskiej. Kiedy chodzimy mięsnie przepompowują krew w kierunku serca. Kiedy długo siedzimy – proces ten przebiega mniej dynamicznie … organizm i mózg zaczyna być niedotleniony, więc spada koncentracja uwagi. Warto pomyśleć o tym zanim zaczniemy narzekać na uczniów, że nie myślą lub że nie włączają się aktywnie w tok lekcji!

Długie siedzenie w nieodpowiedniej pozycji powoduje zakłócenie procesu oddychania – a oddychanie to podstawowy proces uzyskiwania energii użytecznej biologicznie (potrzebnej nie tylko do uczenia się!). Nieodpowiednia pozycja powoduje ucisk na organy, niedokrwienie i napięcia, zwłaszcza w miejscach, które na ilustracji zaznaczone są na czerwono. Siedzenie jest najmniej fizjologiczną pozycją dla naszego organizmu! Zresztą mało kto umie siedzieć prawidłowo.


W niektórych szkołach uczniowie mogą w czasie lekcji siedzieć na piłkach, stać przy wysokich ławkach, jest to jakiś pomysł, ale czy to rozwiązuje problem? 

Polecam refleksję wokół tematu ruchu: nauczyciele na ogół nie rozumieją potrzeby ruchu u uczniów ponieważ w czasie lekcji sami chodzą po klasie, piszą, pokazują - jednym słowem sami się ruszają! 

Zastanówmy się także czy szkoła nie modeluje patologicznych wzorców ruchowych? Albo proponuję nauczycielom przez kilka dni posiedzieć w ławkach razem z uczniami 5,6,7 i więcej godzin. Bardzo ciekawa jestem wniosków z takiego doświadczenia. 


ODPOWIEDŹ 2: dr Łukasz Srokowski, socjolog edukacji

Siedzenie w ławkach jest podstawą tradycyjnego myślenia o lekcji. Uczeń, może wstać z ławki w zasadzie tylko w dwóch sytuacjach: do odpowiedzi, albo do toalety (a i to nie zawsze!). Oznacza to 45 minut siedzenia w zasadzie bez ruchu.

Trudno mi dzisiaj sobie wyobrazić - jako dorosłemu - że musiałbym siedzieć 45 minut bez ruchu, nie mogąc wstać, kiedy tego będę potrzebować. Totalnym zaś koszmarem wydaje mi się konieczność siedzenia w ten sposób przez osiem lekcji, oddzielonych tylko krótkimi przerwami. Codziennie. Przez dziesięć miesięcy w roku. Niezależnie od tego, jak ciekawe byłoby to, o czym mówiłby człowiek stojący z przodu, nie ma najmniejszych szans, że uznałbym to za fajne doświadczenie.

A przecież jako dorosły facet, mam o wiele mniejsze potrzeby ruchu niż np. dziesięcioletni chłopiec. Często wolę leżeć na kanapie, podczas gdy moje dzieci nie są w stanie wytrzymać bez ruchu trzech minut. Jak więc okropne z ich perspektywy musi być przymusowe siedzenie w jednej pozycji przez tak długi czas.

No, ale dobrze.. może i jest to okropne, ale służy do czegoś wartościowego? Może trzeba zapłacić tę cenę, za to, że dzieci nauczą się wielu cennych rzeczy i jest to niezbędny warunek rozwoju w szkole.

Pójdźmy tą drogą myślową. Ukryte założenie systemu ławkowego to przekonanie, że proces edukacji działa najlepiej, gdy dzieci siedzą nieruchomo i są skoncentrowane. 

Zweryfikujmy to. Czy faktycznie dzieci mogą nauczyć się czegoś tylko siedząc? Nie znam żadnej teorii naukowej, która wiązałaby bezruch z lepszym zapamiętywaniem, albo rozumieniem. Wręcz przeciwnie - wszystkie wyniki badań wskazują, że znacznie więcej uczymy się, będąc w ruchu. A na kreatywność najlepiej wpływa np. spacerowanie. Sam jestem tego dobrym przykładem: zawsze, gdy mam wymyślić coś nowego, na przykład plan szkolenia, biorę psa i idę do parku na spacer kreatywny. Zwykle wystarczą mi 2-3 kilometry i plan powstaje. Nie umiem tego robić na siedząco, ruch jest mi niezbędny do myślenia. I nie chodzi o to, że jestem kinestetykiem, bo badania przedstawione choćby prof. Sejnowskiego w świetnym kursie "Learning how to learn" na Courserze, pokazują, że dotyczy to wszystkich ludzi, niezależnie od preferowanej modalności zmysłowej.

Co więcej, dzieci mają dużo silniejsze powiązanie między stanem ciała a stanem umysłu niż dorośli. My, ludzie po umownej osiemnastce, jesteśmy w stanie kontrolować naszą potrzebę ruchu i zmusić się do siedzenia na przykład na ważnym spotkaniu, gdy sprawa jest tego warta. Małe dziecko nie jest w stanie zmusić się do skupienia, gdy siedzi za długo. Taka opcja jest dla niego po prostu niedostępna. Jeżeli będzie zmęczone siedzeniem, automatycznie wyłączy swoją uwagę.

Biorąc to wszystko pod uwagę, siedzenie w ławkach w szkole wydaje się pomysłem kompletnie bezsensownym z punktu widzenia rozwoju i potrzeb dziecka. Dlaczego więc codziennie miliony dzieci zasiadają w ławkach? Bo tak jest wygodniej dorosłym - ale to już temat na zupełnie inny wpis. ;-)

ODPOWIEDŹ 3: Bernardeta Wójtowicz, 

Jeśli mowa o uczniach szkoły podstawowej to niekoniecznie.

Małe dzieci, szczególnie uczniowie młodszych klas szkoły podstawowej są bardzo ruchliwe, niespokojne - wręcz nie potrafią usiedzieć na miejscu. Niektórzy nauczyciele uważają, że skoro dziecko chodzi do szkoły, to powinno wytrzymać 45 minut siedząc w ławce. Według mnie to nie jest tak. Przecież w ławce dobrze się siedzi np. podczas pisania w zeszycie, ale jest więcej aktywności, które takiego siedzenia nie wymagają.

Może więc warto wypróbować inne położenia ciała?

Na lekcji można siedzieć po turecku na dywanie na podłodze podczas słuchania jak ktoś czyta, podczas dyskusji, burzy mózgów, itp. Podkreślam, że dzieci siedzą po turecku, bo ortopedzi zwracali mi przy dwójce moich dzieci uwagę na to, w jaki sposób dziecko siedzi na podłodze - po turecku jest ok.

Można stać - np. grając na flecie, ale też grając w packi (http://bit.ly/22dFuLe), czy śpiewając, bo na stojąco łatwiej się śpiewa.

Można o dziwo leżeć na plecach i malować jak Michał Anioł - tak jak zrobili to m. in. uczniowie "Małej Szkoły" Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Koninie Żagańskim - wczuwając się w rolę Michała Anioła - malując na spodach ławki obrazy na papierze przyklejonym do spodu ławki, aby doświadczyć tego jak wspomniany artysta malował sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej. http://bit.ly/1qnRXhg 

Można skakać i chodzić - szczególnie przy nauce programowania. Gdy jeden z uczniów pełni rolę robota, możemy nim sterować przekazując polecenia - np. idź dwa kroki do przodu, skręć w lewo itp. Można na lekcjach chodzić - szczególnie powtarzając i utrwalając tabliczkę mnożenia.

Tych aktywności jest sporo - a przecież nie mówiłam o lekcji wychowania fizycznego.

Poza tym zadania np. matematyczne świetnie się rozwiązuje na zewnątrz - na boisku, albo pisząc kredą po alejkach w parku. Kapitalne lekcje języka angielskiego można tez odbyć na spacerze, gdy umawiamy się, że najwięcej jak się da rozmawiamy po angielsku.

Rewelacyjnym świętem jest Dzień Pustej Klasy (http://bit.ly/1Ow0Mf6) - w którym to dniu planujemy lekcje poza salą lekcyjną. Można rozważyć wyjście do parku, lasu, ale też do muzeum czy na wystawę.

Dzieci kapitalnie pracują pisząc na tablicy - to zawsze jest atrakcja. Ale jedna tablica to za mało, więc warto rozwiesić szary papier i przykleić do pionowej powierzchni - i już - przenośmy tablica gotowa, a wtedy grupka dzieci przygotowująca plakat na dany temat może ładnie razem pracować - stojąc.

Poza tym zdarzyło mi się już obserwować dzieci, które chętnie czytały, albo rysowały leżąc na brzuchu na dywanie - można i tak - jeśli takie zasady ustalimy.

Samo siedzenie w ławkach też nie jest wyłącznie złe. Można ustawić ławki w grupach, a nie pojedynczo i od razu zmieni się sposób pracy i zachowanie dzieci w klasie.

Podsumowując - to od nauczyciela w dużej mierze zależy czy dzieci będą spędzać czas siedząc w ławkach i co będą w tym czasie robić - może to być czas inspirujący i dobrze spędzony, a może to być także przesiedziane 45 minut.



























Rysunek: Jola Mazur (https://www.facebook.com/JolaMazurIllustration/ ), specjalnie dla bloga Edukacja jest Fajna. Bardzo dziękujemy. :-)

3 komentarze:

  1. Już starożytni perypatetycy wiedzieli, że ruszając się (chodząc) człowiek lepiej myśli. Tylko klasy musiałyby być mniej liczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry, ale to chodzenie u Arystotelesa wynikało z jego choroby. Tak to przypadek decyduje o formie! Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. O chorobie Arystotelesa nie widziałem, ale to ciekawe - mam wrażenie, że przypadek jest źródłem zmian cześciej niż mogłoby się to wydawać. :-)

      Usuń