wtorek, 22 marca 2016

Czy w szkole potrzebne są dzwonki?

Na pierwszy wpis, wybraliśmy temat dzwonków - czy w szkole powinny być one obecne. Odpowiadają na pytanie aż cztery osoby: Ola, Łukasz, Bernadeta i Małgosia - bo rola dzwonka w szkole i kształtowaniu dzieci jest większa niż mogłaby się wydawać. ;-)

                          (fot. http://www.katedra-wawelska.pl/)

****


Odpowiedź 1: Bernadeta Wójtowicz, Nauczycielka matematyki, informatyki i TI w: III Liceum Ogólnokształcące im. J. Kochanowskiego 'Trójka'

Według mnie nie. 

W szkole podstawowej szczególnie w klasach 1-3, a jeszcze bardziej w pierwszej klasie układ 45-minutowy się wcale nie sprawdza. Maluchy szybko się męczą i wytrwanie całej lekcji jest dla dziecka trudne. Dużo lepszym wyjściem jest pozostawienie swobody nauczycielowi. 

Wychowawczyni mojego starszego syna pracowała właśnie w ten sposób. Mówiła, że dzwonki są dla innych klas, dzieliła lekcje na mniejsze części, wychodziła z dziećmi na korytarz podczas, gdy inne klasy miały lekcje. Pozwalała dzieciom bawić się w klasie, jeśli wyjście na zewnątrz było trudne. Rewelacja. Stopniowo wydłużała czas pracy dzieci do tych 45 minut, ale znowu - dzwonek był niepotrzebny - przecież nauczyciel ma zegarek.

W takim układzie można bardzo fajnie zorganizować klasowe drugie śniadanie - spokojnie, zdrowo, bez gwaru, pośpiechu. 

Dla troszkę starszych dzieci brak dzwonków może ułatwić pracę nad dłuższymi projektami. W klasach 1-3 nauczanie zintegrowane jest z jednym nauczycielem, więc nie ma żadnego problemu ze zorganizowaniem dłuższych zajęć. W klasach 4-6 to kwestia dogadania się kilku nauczycieli uczących w tej samej klasie - co nie jest zbyt trudne jeśli tylko jest dobra wola uczących. W takim układzie podczas projektu interdyscyplinarnego nie ma sztucznych przerw. Jeśli uczniowie potrzebują odpoczynku to odpoczywają, ale nie jest to wymuszone dzwonkami.

W sali jest zegar, a jeśli to by uczniom przeszkadzało to wystarczy, aby nauczyciel miał zegarek. 

Nawet bez projektów międzyprzedmiotowych można pracować inaczej. Jeśli mamy dwie lekcje pod rząd, to można je połączyć i pracować bez czasami wymuszonej przerwy w środku. Jeśli uczeń potrzebuje wyjść na moment to ok. 

Brak dzwonków to brak chaosu, hałasu. Dzwonek do rodzaj umowy – kończy lekcję, która się dłuży – przerywa nauczycielowi nudny wykład. Ale też z drugiej strony może przerwać uczniowi myśl – a szkoda. Dźwięk dzwonka nie jest potrzebny, bo dźwięk rozprasza, przerywa zdanie wpół. Utrudnia. 

Dzwonki mają jeszcze jeden minus - są strasznie hałaśliwe. Dużo milej by było gdyby np. ten dźwięk był inny, albo wcale go nie było.

****

Odpowiedź 2: Ola Mikulska, dyrektorka SP nr 8 we Wrocławiu

Dzwonki w szkole odmierzają 45 min. Potrzebne są tylko jako przypomnienie, że ten czas minął.

W edukacji wczesnoszkolnej uczniowie mają większość zajęć z jednym nauczycielem. Jeśli już nauczycielowi uda się tak zorganizować proces uczenia się, że dzieci są zaangażowane - dzwoni dzwonek. Dlaczego plan lekcji nazywamy scenariuszem? Bo tak, jak scenariusz sztuki teatralnej, czy filmu, lekcja opiera się na podobnych zasadach. Następujące po sobie aktywności budują napięcie i angażują uczniów/aktorów. Wyobraźmy sobie przerywanie sztuki teatralnej co 45 min (czego zresztą doświadczamy, gdy w trakcie filmu włącza się reklama). Tego samego doświadczają uczniowie, gdy angażują się w pełni w proces zdobywania nowych umiejętności. Zmagają się, już prawie rozumieją jeszcze moment, a przyjdzie poczucie flow, satysfakcja… - a tu nagle DZWONEK. 

Dzwonki w szkole są zbędne, a nawet szkodliwe. Przerywają naturalny proces uczenia się uczniów, często w całkowicie zaburzającym go momencie. Rozpraszają uwagę, niszczą samosterowność zarówno uczniów, jak i nauczycieli.

****

Odpowiedź 3: Łukasz Srokowski, socjolog edukacji

Obserwowałem ostatnio, jak reagowały dzieci na dzwonek w niewielkiej podstawówce. W momencie, gdy tylko zabrzmiał pierwszy dźwięk, poderwały się z ławek, mimo, że trwała właśnie rozmowa między jednym z uczniów, a nauczycielem. Zanim intensywny dźwięk zdążył ucichnąć, duża część była już spakowana, a jeden chłopak zdążył nawet dobiec do drzwi. ;-)

Jakie stąd wnioski? Widzę dwie możliwości. Albo lekcja była tak nudna, że dzwonek był wybawieniem, albo też mamy do czynienia ze skrajną postacią tresury. Mógłby coś o tym na pewno powiedzieć Iwan Pawłow. 

Tak, czy inaczej, dzwonki w mojej opinii nie wnoszą do szkoły żadnej wartości. A powodują wiele złych rzeczy. Po pierwsze sygnalizują, że nie ma znaczenia, czym się zajmujemy, czy jest to interesujące, czy prowadzimy z kimś rozmowę - jeżeli zadzwoni dzwonek, należy natychmiast to przerwać. Doskonale rozumiem perspektywę dziecka (sam ją zresztą pamiętam), z której wynika, że jedyną rzeczą, która mnie trzyma w ławce jest to, że jeszcze nie było dzwonka. Nie ciekawość, nie chęć rozmowy, nie chęć dowiedzenia się czegoś nowego, tylko brak upragnionego sygnału wolności.

Rozumiem rzecz jasna, że szkoła musi być jakoś zorganizowana. Dzwonki pomagają zapewnić dyscyplinę przemieszczania się z lekcji na lekcję. Ale nie są niezbędne, żeby szkoła mogła dobrze działać. Zamiast tego wystarczą zegary, umieszczone tak, aby wszyscy je widzieli. Co więcej, dzwonek zabiera z ucznia odpowiedzialność za pilnowanie czasu - dziecko nie musi mieć świadomości upływającego czasu, bo jego czasem zarządza dzwonek. Przeniesienie odpowiedzialności na dziecko, pozwoli mu nauczyć się realistycznego oceniania czasu. 

Krótko mówiąc: moim zdaniem, dzwonki w szkołach należy zlikwidować. :)

****

Odpowiedź 4: Małgosia Taraszkiewicz, Grupa Edukacyjna 21

Zapewne nie ma nikogo, kto by się przyzwyczaił do typowego dzwonka szkolnego i nie wzdrygnął, kiedy znienacka zadźwięczy? 

Ile decybeli ma szkolny dzwonek? Około 90 decybeli – a to już powyżej progu szkodliwości, który zaczyna się od poziomu 65. Hałas jest główną przyczyną uszkodzenia słuchu. Może do tego dojść po jednorazowym wysłuchaniu głośnego dźwięku, np. wystrzału z broni lub też stopniowo pod wpływem przebywania w miejscu, w którym poziom hałasu stale waha się w okolicy 75-85 decybeli. 
Jakiś czas temu współpracowałam z fantastyczną dyrektorką szkoły podstawowej na warszawskim Żoliborzu. W tej szkole nie było dzwonków. Pani dyrektor mówiła: „po co dzwonki, przecież wszyscy mamy zegarki..” Likwidacja dzwonków i znaczne obniżenie tym samym hałasu w szkole wydaje się niebotyczną innowacją. Proszę jak można to zrobić – po prostu przechodzimy na zegarki. 
Nie ma co kombinować - rozwiązania proste są najlepsze. 

Człowiek to bardzo stara technologia … oddychamy powietrzem o coraz słabszej jakości, środowisko w którym przebywamy jest zanieczyszczone światłem i hałasem. Tymczasem nie da się pokonać naszej biologicznej natury! Na smogi akustyczne, wizualne (a także inne) reagujemy reakcją stresową. Przekraczanie określonych progów stymulacji sensorycznej - wywołuje stres i konkretne efekty psychosomatyczne: uszkodzenia systemów i układów (np. słuchu), problemy kardiologiczne, rozdrażnienie i nerwowość, problemy z koncentracją uwagi i uczeniem się, obniżenie nastroju i depresję. 

****

Odpowiedź wychodzi dość jednoznaczna. :-) A Co Wy o tym sądzicie?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz