wtorek, 29 marca 2016

Czy lekcje powinny być obowiązkowe?

ODPOWIEDŹ 1: Łukasz Srokowski, socjolog edukacji

Przekonanie, że lekcje powinny być obowiązkowe to kamień węgielny edukacji. Nietrudno sobie wyobrazić, co by się stało gdyby nie były... przecież jedyne, co utrzymuje tak wielu uczniów w ławkach, to świadomość konsekwencji ich opuszczenia.

A gdyby zmienić trochę podejście? W Małej Uczelni, w prowadzeniu której pomagam Kasi Majewskiej, wprowadziliśmy zasadę, że lekcje nie są obowiązkowe. Dzieci w każdej chwili mogą z nich wyjść, mogą też na nie nie wchodzić - chociaż nie wolno im opuszczać terenu szkoły. Nacisk za to położyliśmy na to, żeby zajęcia były na tyle atrakcyjne, żeby dzieci chciały na nich zostać. I jeżeli jedno czy dwoje dzieci wyjdzie, to nic się nie dzieje. Ale jeżeli wyjdzie więcej, wówczas jest to informacja zwrotna dla nauczyciela, że coś robi nie tak - a nie dla dziecka.

Czy to nie jest zbytnie kładzenie nacisku na prowadzących? Trochę jest. Ale sam też prowadzę lekcje i zdarzyło mi się kiedyś, że w trakcie mojej lekcji historii grupa zaczęła mi się wykruszać, zajmować czymś innym, aż w końcu została dwójka najwytrwalszych. I po zastanowieniu się nad przebiegiem zajęć, doszedłem do wniosku, że ich rozumiem - bo ten pomysł na zajęcia był po prostu kiepski. Wyciągnąłem wnioski i kolejne zajęcia były lepsze.

Krótko mówiąc, jestem za tym, aby zaryzykować i dać dzieciom możliwość wychodzenia z zajęć, które im nie odpowiadają. Ale nie widzę możliwości zrobienia tego na skalę systemową, we wszystkich szkołach. To raczej rozwiązanie dla najambitniejszych szkół, które będą potrafiły jednocześnie wzmocnić poczucie odpowiedzialności dzieci za swój rozwój i wprowadzą taki system weryfikacji wiedzy, który sprawi, że dziecko wychodząc z zajęć, będzie miało świadomość, że będzie musiało to nadrobić w inny sposób. Plus dodatkowo, szkoła, która chciałby coś takiego zrobić, musiałaby włożyć bardzo dużo wysiłku w pracę z nauczycielami nad metodyką nowoczesnego uczenia - aby umieli robić takie lekcje, z których nikt nie będzie chciał wychodzić. :)

ODPOWIEDŹ 2: Anna Matyja, nauczycielka filozofii, zajęć komputerowych i kreatywnych, Dębinka

Czy lekcje powinny być obowiązkowe? Ponieważ jestem zwolennikiem wzbudzania u młodych ludzi motywacji wewnętrznej, odpowiedź na to pytanie brzmi: NIE.

Rozmawiałam na ten temat z kilkoma nauczycielami, którzy twierdzą inaczej, ponieważ według nich Ci uczniowie, którzy nie posiadają talentu lub zamiłowania do danej dziedziny, nie chcieliby się rozwijać. Takie myślenie jednak mnie nie przekonuje.

Patrząc na najmłodszych, wiem, że zdobywają oni wiedzę, ponieważ są zaciekawieni światem, a odkrywanie go sprawia im ogromna frajdę. Dlatego myślę, że nauczyciel z pasją, z umiejętnością bacznej obserwacji potrzeb swoich wychowanków i otwartością na te potrzeby potrafi tak zaangażować swoich uczniów, aby Ci przychodzili na lekcje bez poczucia obowiązku i z ochotą. Dodatkowo, postawienie na motywację wewnętrzną, a nie na testy i oceny spowodowałoby w uczniach chęć zdobywania wiedzy dla niej samej. Jest to trudne, wiem. Ale czy niemożliwe? Niedawno rozmawiałam z moją absolwentką, która uczęszczała do szkoły w Wielkiej Brytanii. Z zachwytem opowiadała mi o tym, że w jej szkole można nauczyć się wszystkiego. Trzeba tylko zgłosić dyrektorowi szkoły swój wybór, a ten znajdzie odpowiedniego mentora i zorganizuje proces nauczania. W ten sposób nauczyła się ona między innymi języka chińskiego. Wystarczyła tylko chęć.

ODPOWIEDŹ 3: Aleksandra Mikulska, Ekspert CEO, Dyrektor SP nr 8 we Wrocławiu

Podstawowe zajęcia w szkole powinny być obowiązkowe dla  każdego ucznia.  Ale jednocześnie dziecko powinno być świadome własnego procesu uczenia się, powinno mieć wybór, w jaki sposób ma się uczyć, czyli mieć wpływ na formy i metody nauczania. Bardzo wartościowe jest też wspólne z uczniami (nawet najmłodszymi) ustalanie planu nauki, celów krótko i długookresowych. Ważne, aby dzieci miały do wyboru zajęcia i aktywności poza podstawą, pozwalające im  próbować różnych aktywności zgodnie z własnymi zainteresowaniami. Jednak obarczanie uczniów koniecznością wyboru wszystkich zajęć to zbyt duże obciążenie dla dzieci.

Pewna rama to oparcie dla dziecka - nie ograniczenie. A takiego wsparcia – dzieci – zwłaszcza na początku edukacji – potrzebują, aby móc rozwijać się bez przeszkód, nieobarczane podejmowaniem zbyt ciężkich dla nich decyzji (oraz ich skutków). Porcja beztroski i poczucia oparcia w dorosłych to nieodzowne składniki dzieciństwa, do których każde dziecko ma prawo.

Pracując od lat z dziećmi (również z dysfunkcjami) miałam możliwość niejednokrotnie zaobserwować, jak wpływa na rozwój całkowity brak ram, o które dziecko może się wesprzeć. Dzieci, którym w domu oddawano pełną decyzyjność we wszystkich sprawach, były po prostu zmęczone tą sytuacją. Sprawiały wiele trudności swoich zachowaniem otoczeniu, ale przede wszystkim sobie samym. Gdy dostawały w szkole jasno określone i uzasadnione ramy, po początkowym okresie adaptacji, odzyskiwały równowagę i problemy z zachowaniem oraz nauką ustępowały. Dziecko takie sprawiało wrażenie, że wreszcie może odpocząć - odzyskuje dzieciństwo.

ODPOWIEDŹ 4: Bernadeta Wójtowicz, nauczycielka matematyki, informatyki i TI w: III Liceum Ogólnokształcące im. J. Kochanowskiego 'Trójka'

Czy lekcje powinny być obowiązkowe? Gdy pierwszy raz przeczytałam to pytanie - pierwsza odpowiedź była automatyczna: oczywiście, że tak. Przecież mowa o szkole podstawowej - gdzie dziecko zyskuje możliwość zdobywania wiedzy z różnych dziedzin nauki i życia, więc dlaczego w ogóle rozważać nieobowiązkowość takich zajęć.


Ale potem pojawiło się zastanowienie - ok, ale co jeśli uczeń dany temat już zna, rozumie, i tylko się nudzi? Wtedy uczęszczanie na standardowe zajęcia jest bez sensu - no chyba, że nauczyciel postawił na wielopoziomowość - wtedy jest możliwe wskazanie uczniowi innych zadań, innych aktywności, innych problemów, wyzwań do rozwiązania. Ale powiedzmy sobie szczerze w obecnych szkołach to rzadkość.

Drugi punkt widzenia - co jeśli uczeń np. nie znosi plastyki - i co? zmuszać? Bez sensu.

A gdyby zrobić inaczej... Gdyby te lekcje nie były obowiązkowe. Co wtedy?

Wtedy uczeń, który potrafi się uczyć z książki, miałby taką szansę. Ktoś, kto woli oglądnąć film w Internecie - mógłby się nauczyć w taki sposób. Zamiast udziału w lekcji - godzina nauki samodzielnej. To teoretycznie jest możliwe. Owszem wymaga to ogromnej dyscypliny, ale stwarza wiele możliwości, szczególnie dla uczniów zafascynowanych pewną dziedziną wiedzy. Co więcej, jeśli na lekcji są tylko uczniowie, którzy chcą się czegoś nauczyć, dowiedzieć - to jest super.  Gdy są na podobnym poziomie, albo gdy mają nastawienie do dzielenia się swoją wiedzą. Wtedy jest zupełnie inne nastawienie do nauki i pracy - rewelacja!

Jednak z logistycznego punktu widzenia niestety nie jest tak dobrze. Przecież ktoś musiałby się uczniami w czasie lekcji zajmować. Druga rzecz - nie można dopuścić do sytuacji, że to uczeń decyduje czy jakiś element/temat go interesuje czy nie. W jaki sposób nauczyciel weryfikowałby wiedzę ucznia - mając testy, zadania do każdego tematu z którego uczeń ew. może powiedzieć, że go umie i teraz na lekcje nie pójdzie?

W tym momencie mimo, że bardzo pomysł nieobowiązkowości lekcji mnie nęci - uważam, że jednak w naszym istniejącym systemie lekcje powinny być obowiązkowe.

ODPOWIEDŹ 5: Anna Pękala, Fundacja Bullerbyn

Już jako 16 letnia drużynowa Gromady Zuchowej doznałam olśnienia i zrozumiałam jak bardzo ważna dla małych zuchów była dobrowolność wyboru spotkania ze mną i innymi zuchami w zabawie. Byłam wówczas bardzo szczęśliwa, że pracuję z procesem grupowym dzieci, które same zdecydowały, że uczestniczą w tych spotkaniach. Dodawało to mi energii do pracy z nimi, zaś po skończonych zajęciach uskrzydlalo. Od tamtej pory ogłaszam światu jak ważna jest dobrowolność.

Zdecydowanie uważam, że lekcje powinny być dobrowolne aby rozwijać kreatywność i indywidualny rozwój dziecka, aby dzieci mogły poznawać, wybierać, decydować się na dany obszar który w danym momencie ich interesuje, zachwyca, inspiruje. Przymus niszczy indywidualizm i kreatywność. Nie każdy powinien uczyć się tego samego w tym samym czasie i w taki sam sposób

Będąc już nauczycielem historii w szkołach zależało mi na tym aby do mnie przychodziły dzieci, które chcą ze mną odkrywać historię, bawiąc się nią " niekiedy zmieniać jej bieg ". Lekcja powinna być dobrowolnym spotkaniem ucznia z mistrzem, dziecka z dobrym dorosłym, który go słyszy. Jest uważny na jego potrzeby i podąża za nimi. Stwarza mu przestrzeń, daje wybór i dzieli się swym rzemiosłem.

Dziecko chce zgłębić tajniki wiedzy z danego obszaru, taniec, śpiew, literatura, grafika, matematyka, pływanie. Jest to interakcja pomiędzy ludźmi, którzy poprzez regularne spotkania tworzą więź. Nawzajem dają sobie uwagę. Uczeń rozwija swoją pasję, zdobywa umiejętności zaś mistrz odkrywa siebie na nowo, dzięki się swoim warsztatem, pasją i jest szczęśliwy, że może je przekazać światu.

Doświadczam tego na codzień w Świetochowskiej Grupie Unschoolingowej działającej przy Fundacji Bullerbyn. Moim marzeniem jest aby wybór, dobrowolność, szacunek, spotkanie, autonomia, zastąpiły tresurę, przymus, obowiązek, nudną lekcję.

A CO WY O TYM MYŚLICIE? :-)

Źródło zdjęcia: http://pomocepartner.com/zawartosc/grafika/379_w.jpg


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz