wtorek, 8 kwietnia 2014

O ciekawości małych dzieci...

Widziałem ostatnio fajną scenkę, gdy szedłem na spacer z psem. Mały chłopiec, tak na oko trzyletni, wyrwał się na spacerze ojcu i pobiegł do wielkiego drzewa - po czym zaczął je obchodzić dookoła, uważnie mu się przyglądając. Ojciec dołączył do niego i usłyszałem, jak mały pyta "tato, a czemu to drzewo jest takie duże..." - i wskazał dla porównania na inne, tuż obok "a tamto nie?".

Wstrzymałem oddech. Sytuacja mogła się potoczyć teraz w kilku różnych kierunkach. Najczęstszą odpowiedzią zmęczonych ciągłymi pytaniami rodziców jest zwykle w takich sytuacjach "bo tak po prostu jest" lub coś podobnego. Niektórzy zamiast odpowiedzi, zbesztają dziecko za odbieganie. Ale jest też pewien procent mądrych rodziców, którzy umieją wykorzystać tę sytuację.

"Bo to drzewo jest starsze" - odpowiedział ojciec, a ja odetchnąłem - "więcej lat tu rośnie, więcej mogło zjeść i dlatego tak urosło. Tak jak ja jestem większy od Ciebie"

"A co jedzą drzewa" - znowu zapytał chłopiec.
Ojciec uśmiechnął się i zaczął mu opowiadać - prostym językiem, ale celnie, o fotosyntezie i tym, jak odżywiają się drzewa. Młody słuchał zafascynowany przez dobre pięć minut, a gdy w końcu jego koncentracja się skończyła, pobiegł do jakiegoś krzaczka i znowu wrócił do ojca z pytaniami. Nie wiem z jakim, bo trasa mojego spaceru poprowadziła mnie już dalej. 

Dzieci są ciekawe świata - i dlatego lubią się uczyć. Nasze mózgi są skonstruowane tak, żeby od pierwszych lat życia przetwarzać ogromne ilości informacji. Najpierw te informacje są proste: kolory, kształty... Ale szybko robią się dużo bardziej skomplikowane. Kilkuletnie dzieci to już prawdziwi odkrywcy praw rządzących światem - szukają, testują, eksperymentują. Uczą się bardzo szybko i z niesamowitym dla dorosłych zapałem.

A motorem jest ciekawość.

Nigdy nie wolno nam ignorować dziecięcej ciekawości. Ten ojciec nie tylko przekazał synkowi trochę realnej, ważnej wiedzy. Przede wszystkim przekazał mu, że warto zadawać pytania - i szukać odpowiedzi. Dzieci, których rodzice odpowiadają "nie pytaj", "nie kombinuj" "tak po prostu jest" uczą przede wszystkim postawy życiowej: nie warto szukać odpowiedzi i poznawać świata. Często nie mają świadomości tego, że robią dzieciom ogromną krzywdę. To przełoży się na wyniki szkolne, na aktywność w podejmowaniu decyzji, na rozumienie przez dzieci świata. Będzie miało wpływ na całe życie dziecka, a potem nastolatka i dorosłego. 

Ciekawość prowadzi do kreatywności, do pasji, ale także i do rozwoju ważnych życiowych wartości: otwartości, pokory wobec świata, gotowości szukania prawdy. 

Miałem to szczęście, że moi rodzice zawsze pozwalali mi iść za moją ciekawością. Doceniam to dzisiaj w tysiącach sytuacji - nawyki z najmłodszych lat przydają mi się i w badaniach naukowych i gdy wchodzę jako konsultant do nowej organizacji i muszę szybko zrozumieć jej działanie. Jestem im za to niezwykle wdzięczny - i mam nadzieję, że uda mi się wychować swoje dzieci w ten sam sposób. Cieszę się, gdy widzę, jak inni rodzice umieją z uśmiechem na twarzy odpowiedzieć na pytanie "A co jedzą drzewa?".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz