wtorek, 11 lutego 2014

Komputery a autorytet nauczyciela

Rozmowa nabierała ostrości.

-   Czy Pani nie wie, że w internecie można też wyszukiwać informacje? – Maks, nie reagując na szturchnięcia Sebastiana zaczął podnosić głos. – Ja naprawdę chcę używać komputera, żeby sprawdzać informacje na lekcji.

-   I jeszcze czego byś chciał? – Rozgwiazda poczerwieniała – Będziesz mnie cenzurował, tak? No, co to się porobiło. Chcesz sprawdzać to co mówię i się mądrzyć? O nie, mój drogi, teraz to przegiąłeś… 

Kwadrans później Maks stał pod gabinetem gimnazjalnego pedagoga, do którego został wysłany przez Rozgwiazdę i kontemplował uwagę w dzienniczku, na czerwono oświadczającą, że Maks „podważa autorytet nauczyciela” i „nie potrafi zrozumieć swojej roli jako ucznia”. Chłopak westchnął i zapukał. Na szczęście pedagog był miłym facetem i Maks spodziewał się, że po prostu znowu usłyszy, że „w sumie ma rację, ale w szkole czasami trzeba się dostosować”. Kolejny raz w tym miesiącu.


W zeszłym roku prowadziłem badania socjologiczne na temat wykorzystania narzędzi cyfrowych w polskich szkołach, na potrzeby projektu Laboratorium Dydaktyki Cyfrowej. Pokazały mi one obraz szkoły, którego się nie spodziewałem. Cały nasz zespół badawczy rozpoczynał z przekonaniem, że powodem, dla którego cyfryzacja oświaty kuleje, jest brak sprzętu i niskie umiejętności komputerowe nauczycieli. 

Myliliśmy się. Sprzęt był. Z jego obsługą kadra też - lepiej czy gorzej - dawała sobie radę.

Podstawową blokadą okazały się obawy nauczycieli. Z czego najsilniejszą była obawa o utratę autorytetu. Zdziwiło nas, jak wielu z nich traktowało narzędzia cyfrowe przede wszystkim jako konkurencję. Obawiali się, że uczniowie, korzystający z internetu do wyszukiwania wiedzy, przestaną ich słuchać. Niektórzy snuli wręcz apokaliptyczne wizje tego, że mają zostać zastąpieni przez komputery - ale na to "oni nie pozwolą, o nie, proszę pana!"

Niemal w każdej szkole trafił się ktoś, kto postrzegał swój monopol na wiedzę, jako ostatnią redutę - której bronić trzeba rozpaczliwie, bo po jej upadku czeka wszystkich anarchia i chaos. Tacy nauczyciele tłumaczyli nam w trakcie wywiadów, że uczniowie są leniwi i oporni, więc jedynym sposobem na ich zmotywowanie jest silna, pedagogiczna ręka.

Zdarzały się wyjątki - nauczyciele potrafiący wykorzystać cyfrowe wspomaganie do wzmocnienia swojej relacji z uczniami - i do zbudowania prawdziwego autorytetu. Jednak, dla bardzo dużej liczby pedagogów, uczniowie sami wyszukujący informacje byli postrzegani jako zagrożenie tradycyjnego obrazu szkoły. A samodzielne zdobywanie wiedzy przez dzieci traktowane było przez  naszych respondentów jako pomysł niepoważny - i raczej nierealny.

Aby obronić trochę ten punkt widzenia, przyznam, że jest powód do obaw. Uczniowie w polskich szkołach są dramatycznie nieprzygotowani do wyszukiwania i selekcjonowania informacji. Nie potrafią odróżnić bzdur wypisywanych na forach od merytorycznych danych z portali eksperckich. Nie widzą różnicy między serwisem sciaga.pl i Wikipedią. Nie znają dziennikarskiej zasady dwóch niezależnych źródeł, bezmyślnie kopiują do wypracowań teksty znalezione na pierwszym miejscu w Google.

Tylko, że to nie oni są temu winni. Pracy z informacjami powinna uczyć szkoła. Zdolności wyszukiwania i selekcjonowania informacji będą w przewidywalnej przyszłości kluczową kompetencją. I na nich powinien skupić się system edukacji, a nie na obronie autorytetu nauczyciela - zwłaszcza obronie kompletnie niepotrzebnej. Bo autorytet nauczyciela bierze się z relacji z uczniami,   rzetelnego przygotowania i ciekawego pomysłu na lekcję.

W trakcie badań zaimponował mi licealny polonista, z którym prowadziłem wywiad. Zamiast oburzać się na komputery, w ramach lekcji i zadań domowych, z uczniami edytuje on Wikipedię. Wyszukują na niej razem błędne informacje związane z tematami, które aktualnie przerabiają i robią poprawki, zapewniając rzetelność wiedzy. Da się zrobić fajną edukację? Da się! 


Źródło: http://www.thepunch.com.au/images/uploads/kudelka-schools.jpg

UWAGA: Działa już strona bloga na Facebooku: Edukacja jest fajna
Będą na niej informacje o nowych wpisach na blogu, a także ciekawostki i informacje, które w formule bloga się nie zmieszczą. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz