wtorek, 18 lutego 2014

Jesteś zdolny, ale leniwy!

- Przecież to jest bez sensu - Maks spojrzał po stojących obok kolegach - nie rozumiem, po co mamy się uczyć tego, co ona nam każe wryć. To nudne.
- Bo buda jest nudna! - Prychnął jeden ze stojących.
- Właśnie - poparł go drugi - jak taki nadambitny jesteś, zakuwaj sam, to co Cię interesuje.
- No chyba Cię coś... - Maks machnął ręką - po co mam się przemęczać? 

Szkolny pedagog, stojący obok, ze smutkiem pochylił głowę. Stał odgrodzony od chłopców tablicą z ogłoszeniami, przez co nie mogli go zauważyć. Po rozmowie z Maksem szedł właśnie do dyrektora, żeby omówić sytuację - i wyprzedzić nauczycielkę biologii. Pedagog miał czterdzieści lat i już niewiele złudzeń. Maksa postrzegał jako bardzo obiecującego, zaangażowanego dzieciaka. Wiedział jednak, że przez nauczycieli postrzegany był inaczej - najczęściej padał zwrot "zdolny, ale leniwy"... Pedagog obserwował ze smutkiem, jak w piętnastolatku, zamiast typowego buntu, rodzi się zniechęcenie.

"Muszę szybko pogadać z dyrektorem" , pomyślał.

--

"Bo Ty jesteś zdolny, ale leniwy". Większość z nas słyszała te słowa - czy to pod adresem kolegów, koleżanek czy też własnym. Bardzo ich nie lubię. To wygodna etykietka, nie niosąca ze sobą żadnej realnej wartości; niszcząca za to skutecznie motywację ucznia i tworząca mu w głowie nieprawdziwy obraz samego siebie.

Pisząc tę notkę, zapytałem Was, co sądzicie o takim określeniu. Zacznę od cytatu Pawła, świetnie oddającego sedno problemu:

 "Jeśli z jakiegoś powodu jednak coś mi nie poszło, nauczyciele i tak przymykali oko, bo przecież jestem "ten zdolny". W szkole średniej okazało się, że już tak łatwo nie ma, nie będzie dobrych ocen ze wszystkiego bez wysiłku. Ale to nie sprawiło, że zacząłem się uczyć, bo po pierwsze nie byłem do tego przyzwyczajony, a po drugie przecież uczyć muszą się ci mniej zdolni, ja jestem zdolny, to mi nie wypada  "

Pierwszy problem, jaki widzę z takim etykietowaniem ucznia, to zbudowanie w nim dwóch błędnych przekonań. Jednego, że będzie doceniany, nawet gdy ma kiepskie wyniki - czyli nie musi się uczyć. Oraz drugiego, że jest leniwy - czyli nie potrafi się uczyć. I co myśli uczeń? "No to skoro nie potrafię, to nie potrafię. Nie będę nawet próbował."

W rzeczywistości szkolnej często pojawia się zjawisko samospełniającego się proroctwa. Tak jest i tutaj. Takie określenie ucznia jest dla niego świetną wymówką, żeby odpuścić, gdy tylko pojawi się odrobina trudności. Jestem leniwy, więc nie będę się uczył - ale jestem zdolny, więc nie poniosę tego konsekwencji. Tylko, że to nieprawda. Pamiętam, jak na drugim roku studiów zderzyłem się nagle z rzeczywistością. Też byłem "zdolny, ale leniwy". Ale, gdy zaczęliśmy zajmować się konkretniejszymi tematami, nagle okazało się, że bez czytania zadanych tekstów, ogólną wiedzą już nie załatwię egzaminu. I prawie zawaliłem semestr.

Drugi problem wynika z tego, że mało który uczeń jest w równym stopniu zainteresowany wszystkimi przedmiotami. Większość dzieci ma jedną, dwie pasje, które potrafi wychwycić mądry nauczyciel. Przykład podała Ashia:

"są też zdolne (znów dla mnie = inteligentne) jednostki, które się fascynują/fiksują na wybranej dziedzinie, [...] ale nauczyciele innych przedmiotów załamują ręce, że zdolna bestia z fizyki ma 5, ale Mickiewicza ma w poważaniu"

Trzeci i ostatni problem, jaki mam z określeniem "zdolny, ale leniwy" jest głębszy. Spójrzmy na ukryte założenia tego zdania. Nauczyciel, który mówi coś takiego, musi mieć w głowie przekonanie, że uczeń chciałby i mógłby się nauczyć, gdyby coś go nie powstrzymało. A konkretniej lenistwo. Problemem nie może być to, że materiał jest nudny, albo niedostosowany do zainteresowań. Problem tkwi w uczniu. Wobec tego należy skupić się na przekonaniu ucznia, żeby zaczął się uczyć, a nie na zmianie sposobu lub treści przekazu.

Dostosować się musi dziecko, nie szkoła.



4 komentarze:

  1. Ostatnie zdanie jest bulwersujące! Jednak prawdziwe... Świetny mmateriał!! Gratuluję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję. :-) Bulwersująca jest niestety sama rzeczywistość. :(

      Usuń
  2. Miałem nic nie pisać - ale jednak - myślę że kompletnie nie trafione jest to rozumowanie - po pierwsze żeby system zmieniać trzeba go poznać - więc na początku trzeba się dostosować - po drugie trzeba usłyszeć czasami to co inni mówią - przyjaciel usłyszał od nauczyciela jesteś debilem, całe życie będzie to pamiętał oraz wypominał - a ja wiem i socjolog też powinien wiedzieć gdyby tego nie usłyszał być może na prawdę pozostał by debilem - szkoda że tego nie zauważamy, Jesteś zdolny ale leniwy - to ostatnia pozytywna deska ratunku, to wskazówka, to szukanie rozwoju w lenistwie, zapatrzeniu, zatrzymaniu. - PO CO - by kiedyś się obudzić ... - wielu ludziom choć dziś nie zdają sobie z tego sprawy to hasło pomaga przejść przez życie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo niepedagogiczne ze strony nauczyciela nazywanie ucznia debilem, to że ten twój kolega tak zareagował zależy wyłącznie od niego, inna osoba stwierdziłaby że nauczyciel ma rację w tym co mówi i jeszcze bardziej pogrążyłaby się w depresji, kiedy ktoś usłyszy coś takiego to go nie motywuje, a samoocena leci niżej. Widzac po tym co piszesz musisz być kimś ze starszego pokolenia, który popiera niekonwencjonalne metody nauczania

      Usuń